Zastanawiałam się czy pisać dziś posta. Właściwie niewiele się zmieniło w moim świecie.
Z jednej strony stesuję się bardzo akademią, o której pisałam w poprzednim poście, z drugiej cieszę się bardzo, że wyszłam z domu i zadbałam o własny rozwój. Szkolenie mnie trochę przerasta, a raczej ogrom materiału i tempo. Do tego wszystkiego mój komputer nie współpracuje i nie mogę ćwiczyć wszystkiego w domu... Masakra jakaś...
Granacik ślimaczym tempem rośnie, a raczej przybywają rękawy :) mam już kilka centymetrów. Do tego przyszła paczuszka z moteczkami na sukieneczkę dla Malutkiej. I tylko ten ściśnięty żołądek utrudnia, a czasem nawet uniemożliwia dzierganie...
Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?
Skoro środa to i czytanie. Pomijając skrypty AD, czytam sobie ostatnią część "Darów Anioła". Baaardzo przyjemna lektura. Odpręża i uspokaja myśli. Inny świat to jest to czego mi potrzeba w tej chwili.
Pozdrawiam słonecznie i wiosennie :)
Monia
Z jednej strony stesuję się bardzo akademią, o której pisałam w poprzednim poście, z drugiej cieszę się bardzo, że wyszłam z domu i zadbałam o własny rozwój. Szkolenie mnie trochę przerasta, a raczej ogrom materiału i tempo. Do tego wszystkiego mój komputer nie współpracuje i nie mogę ćwiczyć wszystkiego w domu... Masakra jakaś...
Granacik ślimaczym tempem rośnie, a raczej przybywają rękawy :) mam już kilka centymetrów. Do tego przyszła paczuszka z moteczkami na sukieneczkę dla Malutkiej. I tylko ten ściśnięty żołądek utrudnia, a czasem nawet uniemożliwia dzierganie...
Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?
Skoro środa to i czytanie. Pomijając skrypty AD, czytam sobie ostatnią część "Darów Anioła". Baaardzo przyjemna lektura. Odpręża i uspokaja myśli. Inny świat to jest to czego mi potrzeba w tej chwili.
Pozdrawiam słonecznie i wiosennie :)
Monia























