Kraina Inspiracji Moni

Blog stworzony z miłości do rękodzieła, poprzeplatany moim życiem.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Handmade. Pokaż wszystkie posty

22 kwi 2015

brak weny nawet na tytuł ;)

Zastanawiałam się czy pisać dziś posta. Właściwie niewiele się zmieniło w moim świecie.
Z jednej strony stesuję się bardzo akademią, o której pisałam w poprzednim poście, z drugiej cieszę się bardzo, że wyszłam z domu i zadbałam o własny rozwój. Szkolenie mnie trochę przerasta, a raczej ogrom materiału i tempo. Do tego wszystkiego mój komputer nie współpracuje i nie mogę ćwiczyć wszystkiego w domu... Masakra jakaś...


Granacik ślimaczym tempem rośnie, a raczej przybywają rękawy :) mam już kilka centymetrów. Do tego przyszła paczuszka z moteczkami na sukieneczkę dla Malutkiej. I tylko ten ściśnięty żołądek utrudnia, a czasem nawet uniemożliwia dzierganie...

Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?

Skoro środa to i czytanie. Pomijając skrypty AD, czytam sobie ostatnią część "Darów Anioła". Baaardzo przyjemna lektura. Odpręża i uspokaja myśli. Inny świat to jest to czego mi potrzeba w tej chwili.

Pozdrawiam słonecznie i wiosennie :)
Monia

25 mar 2015

Wiosenne inspiracje :]

Dzisiaj inspiracyjnie :]
Ogromnymi krokami zbliża się Wielkanoc. Gdzieś z tyłu głowy mam już pakowanie i przygotowanie do wyjazdu.
Ale, ale... przecież w domu też wiosennie musi się zrobić.
Pierwsza rzecz jaka kojarzy mi się z wiosną i Wielkanocą to oczywiście jajka.
Tak wyeksponowane podobają mi się bardzo :]
Instrukcję znajdziecie tu - klik
Instrukcja tu - klik
Instrukcja tu - klik

Króliczka uwielbiam takiego
Instrukcja jest tu - klik

Najfajniejsze w tym króliczku jest to, że można go zrobić z różnych materiałów i zupełnie różnymi technikami. Zaczynając od szydełka(jak w instrukcji), przez druty, a na materiale skończywszy :) Do tego wyglądają pięknie :)

U nas będzie coś zupełnie innego. Ale o tym jak już dekoracja powstanie :]

--------------------------------------------------------------------------------------------

Dziś środa więc czytanie i dzierganie :]
Śpieszę donieść, że granacik nabawił się kilkadziesiąt rzędów więcej, potem je stracił, a teraz odbudowuje swoją pozycję ;)
Sweterek malutkiej spruty bo jakoś nie potrafię wymyślić na niego koncepcji...
Spod maszyny wyskoczyły dresiki dla Malutkiej, teraz się suszą :)
A książka stoi w miejscu.

Zmykam robić ciacha, obiad, wieszać pranie i w międzyczasie zaglądać do was :]

Ściskam was słonecznie i wiosennie :]
Monia

28 lut 2015

Pierwsze spodenki Malutkiej :)

Spodnie już skończone :) po głowie kołaczą mi się nowe projekty: bluza dla Malutkiej, jeszcze jedne spodnie, tyle że dresikowe i sweterek granatowy, albo niebieski z rękawami wrabianymi metodą continuos (o ile dobrze pamientam nazwę). Jak już się plany dokładniej skryatalizują, to może takie rurki zrobię i dla siebie :)
Rzeczone spodnie-rurki prezentują się następująco


Spodnie są z moich (niepasujących już niestety) spodni, mają kolor czarny, a wykończenia są różowe. Jak na dziewczynkę przystało zabawa w sesję była super. Szkoda tylko, że mój podręczny aparat nie łapie tak szybko ruchu ;)

Wracam do milionów oczek wybuchowego :)
Trzymajcie się cieplutko :)
Monia

9 lut 2015

Poduszak :]

Poduszak dotarł do swojego nowego, małego właściciela :D
Mam nadzieję, że spełni swoją rolę i przyniesie duuuużo radości :)

A oto Poduszak w pełnej krasie :D



Uszyłam go razem z prostą poszewką na poduszkę, z materiału z odzysku ;)
Nie mam niestety zdjęć :/ muszę to nadrobić.

Mam za to inne zdjęcia. Zdjęcie przed


Zdjęcie po


Ręce mi lekko drżały, ale trzeba było to zrobić. Sweterek ogólnie całkiem fajny nie układał się zupełnie w dekoldzie. Próbowałam naprawić, ale niestety nic się nie dało zrobić. Zmieniłam koncepcję i robię z tej włóczki zupełnie coś innego.
Plusem jest to, że nie będę miała w szafie dodatkowej rzeczy, która by tam zamieszkała na stałe :D

Trzymajcie się słonecznie, śnieżnie i mimo wszystko cieplutko :D
Monia

31 gru 2014

2 niebieskie migdały na koniec roku :)

Jestem osobą zdecydowanie niepostanowieniową ;) Mąż mój kochany zawsze mówi, że jak się obiecuje, to potem się człowiek nie stara. Idąc tym tokiem myślenia postaram się być w nadchodzącym roku co najmniej taka jak w tym mijającym. Może się uda zrobić więcej, ale postanowienia, nawet najszczersze i najmocniej stawiane mi tego nie zapewnią. Podziwiam, jeśli komuś to pomaga... Ja się wolę postarać :)

W 2014 roku wyszło całkiem fajnie z resztą. Nauczyłam się robić na drutach (no prawie, bo przecież tyle jeszcze przede mną), prowadzę blog (choć tu też muszę się wiele nauczyć) no i ... Resztę chyba zostawię sobie... ;)
Na koniec roku mam 2 skończone prace. Szkoda, że światła nie ma prawie wcale (lampka zmierzchowa włączona jest cały dzień) i zdjęcia nie wychodzą tak jakby się chciało :( mam nadzieję, że chociaż w ułamku oddają kolory, wzory i formy. Niestety nie na modelach bo i nastroju do pokazywania wałeczków poświątecznych brak, ale poprawię się na pewno :D

Niebieska bluzeczka zalegała na drutach od wakacji. Nie miałam na nią nastroju, teraz sama nie wiem dlaczego, nosi się ją świetnie :) jak wygląda sami oceńcie :)

Dane techniczne.
Druty nr 4,5
Wzór - reglan ściegiem francuskim, wykończenie tubą
Włóczka - Alize Cotton Gold, prawie 3 motki

Kocyk dla jeszcze nienarodzonego Johnego czekał prawie 1,5 tygodnia na pochowanie nitek... Teraz już go mogę pokazać, bo mamusia dzidzi do mnie raczej nie zagląda, więc i niespodzianka będzie :)
Misie dziergało się świetnie! To nie będzie ostatni taki kocyk przeze mnie wydziergany :)

I widok na misia :]
Druty nr 5,5
Wzór na misia z internetu, reszta inwencja twórcza ;)
Włóczka - Alize Happy Baby prawie 3 motki
Wielkość: 83cm/83cm

Na koniec chciałam Wam wszystkim życzyć wszystkiego co najlepsze na Nowy Rok! Bądźcie szczęśliwi i spełniajcie marzenia!
Trzymajcie się cieplutko!

Monia

15 gru 2014

Sweterek i tunika w pełnej krasie

Na waszych blogach już święta. Śnieżynki, bombki i inne Bożonarodzeniowe sprawy.
My dopiero w sobotę wieczorkiem wróciłyśmy do domu i to tylko na kilka dni, żeby koło piątku wyruszyć w drugi koniec Polski :)
Zawzięłam się dziś i wysprzątałam dom (choć pewnie jutro już nie będzie widać) ;). Razem z Malutką ubrałyśmy choinkę i już dumna stoi i się świeci ^^
Mimo tego jeszcze w świątecznym nastroju nie jestem. Świąteczna muzyka w radiu mi nie przeszkadza, ale... Nic... Nawet przedświąteczne zakupy nie zrobiły na mnie wrażenia :(
Sytuacja mam nadzieję niedługo się zmieni... Może kiedy się wezmę za robienie kapusty z grochem i grzybami, pierogów z kapustą i grzybami, czy sałatki. Może przy barszczyku i kompocie... Może w tym roku uda mi się samodzielnie przygotować karpia...

Z innej bajki : jakiś czas temu skończyłam niebieski sweterek i fioletową tunikę dla siostrzenic. Nigdy więcej nie robię na odległość. Zrobiłam szerokość jaką kazali i okazało się, że za szeroka wyszła... Chciałam pruć, ale właścicielka zażyczyła sobie kokardki. No to zrobiłam i nad szerokością udało się zapanować :) do tego nie będzie się wyciągać przy siedzeniu :)
Nie przedłużam tylko pokazuję.


Buziaki zakryte, bo rodzice sobie tego życzyli :) zdjęcia robione na szybkiego w scenerii iście naturalnej ^^ z rekwizytami w tle :)

Trzymajcie się cieplutko!
Monia :)

29 paź 2014

Weekend blisko :D

Jedną nogą jestem już w samochodzie i jadę daaalekoo na przedłużony weekendzik do Gorzówka :D
W głowie pakowanie na prawie 2 tygodnie. A jedno oko zerka w stronę robótek. Zamierzam je ze sobą zabrać, nie znaczy to jednak, że łudzę się, że przybiorą na ilości ;)

Fiolecik posunął się o kilkanaście rzędów. Tylko i aż. Cały weekend się nad nim pastwiłam. Trzy razy prułam i dopiero za czwartym podejściem, kiedy już wzorek wyczaiłam sama poszło z górki. W poniedziałek zaczęłam znowu prawe z uśmiechem zadowolenia na ustach :D

Niebieski jak ostatnio zawsze posunął się kilka rzędów. Nie to żebym nie miała ochoty przerabiać, ale z okazji robienia czapki musiałam pozbawić go obecnych drutów :]

No i dochodzimy do czapki, którą prułam już cztery razy... Masakra normalnie ;( Na szczęście nabiera już kształtów... bo najpierw była duuużo za duża, potem za mała, a potem spadły mi dwa oczka i poleciały do ostatniej nitki. Na koniec odkryłam błąd i kolejny raz kilka rzędów (na szczęście już nie całość) poleciało... Teraz jak się do niej porządnie przysiądę to już będzie ok :D

W między czasie dorobiłam się kilku własnoręcznie robionych markerów :] może nie wyglądają jak ze sklepu, ale spełniają swoją funkcję :D pojedyncze kolczyki (ze zgubionych lub uszkodzonych) się skończyły, a nitek nie znoszę, więc coś trzeba było zrobić :)

Skoro środa to oczywiście Wspólne czytanie i dzierganie z Maknetą.
W czytaniu u mnie nie za dobrze. Przeczytałam kilka stron "Córki opiekuna wspomnień" Kim Edwards. Nic na razie nie mogę powiedzieć. Nie po drodze mi teraz jakoś z czytaniem... rzeczywiście chyba muszę odpocząć :D może poszukać jakiegoś niezobowiązującego audiobooka...

Na koniec polecam taką muzyczkę :) bardzo rozweselająca na już ponure i ciemne popołudnia :)




Pozdrawiam wszystkich zaglądających :)
Moninia

7 maj 2014

Pobudka i czytanie i dzierganie vol. 8

Kawa wypita, a ja usypiam...
Na drutach czeka sweterek, na drugich powstaje kotek dla Malutkiej.
W ostatni weekend mieliśmy gości. Malutka razem ze swoimi kuzynkami bawiły się świetnie w domu i nie tylko, przy okazji zostawiając po sobie bałagan jakich mało. Odgruzowanie chaty zajęło 2 dni. Tymczasem sweterek niestety leżał odłogiem. Przybyło mu kilka rzędów, ale i tak za mało ;(
Nie lubię mieć kilku robótek zaczętych, bo zazwyczaj kończy się na tym, że coś na długi czas ląduje w kącie, ale tym razem musiałam. Obiecałam Malutkiej kotka. No jak to może być, że kuzynka ma, a ona nie?! Zawzięłam się i znalazłam prosty schemat w mojej książeczce podręcznych maskotek i jest.
A skoro już wyjęłam książkę to postanowiłam powrócić do bawienia się w dzierganie zabaweczek i na drutach powstaje drugi kotek.
Pierwszy został zrobiony na szydełku. Jest czarny i niestety trochę wypełnienie prześwituje ale i tak jest piękny :D. Trafi prawdopodobnie do córki znajomych, których w niedługim czasie będziemy odwiedzać.

Na koniec, bo całkiem zapomniałam... Na telefonie książka "Zaginiony ogród" Kate Morton, a w słuchawkach "Jezioro marzeń" Kim Edwards. Pierwsza opowiada historię kobiety, która jako mała dziewczynka straciła pamięć i wylądowała w Australii. Kobieta, a później jej wnuczka próbuje rozwikłać zagadkę z przeszłości. Druga książka to opowieść o kobiecie, która próbuje się dowiedzieć co się stało z jej ojcem, który rzekomo popełnił samobójstwo 12 lat wcześniej. Obie niesamowicie ciekawe i obie jak dotąd polecam.
No i się obudziłam tym skupianiem się na pisowni :D, więc wracam do dziergania kotów :]
Miłego czytania i dziergania! Pozdrawiam!

7 kwi 2014

Głębiej i głębiej... czyli kolejny projekt drutowy czas zacząć :]

Wpadłam! Kolejny projekt drutowy rozpoczęty :]
Robię bluzeczkę dla siebie. Wie tylko że będzie z krótkim rękawem, no i będzie robiona metodą "z reglanem".
Podoba mi się takie dziergani. Wszystko mam wyłożone jak krowie na rowie.
Włóczka stety, niestety ta sama co w poprzedniej robótce, a to dlatego, że w pobliskiej pasmanterii niczego ciekawszego nie było. Sam poliester, albo grubość nadająca się na zimę.
Muszę sobie obczaić jakąś ciekawszą lokalizację, albo na stałe przerzucić się na internetowe zakupy.


Całkiem nieźle mi idzie, jak na weekend, który zazwyczaj jest bardziej "zajęty". Niestety nie mogliśmy wykorzystać całkiem ładnej pogody. Malutka z katarem i gipsem na ręku, ja głucha na jedno ucho(przewlekły nieżyt nosa). Plac zabaw oglądaliśmy tylko z balkonu.

2 kwi 2014

Moja wersja czytania i dziergania vol. 4

No i nadeszła środa.
Od kilku tygodni mój tydzień jakoś tak otwiera się i zamyka na środzie.
W tym tygodniu niestety niczego nie udało mi się przeczytać. Za to słuchałam :]
"Potem..." - Guillaume Musso. Kolejna książka (w tym przypadku audiobook) tego autora. Równie ciekawa. Jestem mniej więcej w połowie. Nie liczyłam na kolejną ciekawą książkę. Przynajmniej nie na tak ciekawą. Akcja rozwija się w kilku kierunkach i jak zwykle rozwija się wątek romantyczny. W tle tego wszystkiego jest zagadka...
Już się nie mogę doczekać rozwiązania...

A teraz do setna :]
Spódniczka skończona :D
Wyszła cudownie. Kolorki łamią się niesamowicie. Teraz się suszy, ale przed praniem zrobiłam sesję.
Postanowiłam przymierzyć na modelce i nie chciała zdjąć. Do końca dnia chodziła, a ja za nią, bo spódniczka lekko schodziła.
Muszę kupić jakąś gumeczkę, albo tasiemkę... Jakoś to rozwiążę.

No to czas na zdjęcia :]


Normalnie jestem z siebie dumna. Z Malutkiej też :D

9 mar 2014

Pierwszy szalik :)

Pierwsze koty za płoty...
Szalik pomimo zniechęcenia gotowy :D
Zużyłam jeden motek różowej włóczki . Szalik zwija się jak zwariowany i wkurzałoby mnie to gdyby nie fakt, że jest moim pierwszym "wydrutowanym" dziełem i jego przeznaczeniem jest być niedoskonałym :)
Duma rozpiera za to męża, bo to on namówił mnie na druty i cieszy się chyba na myśl, że dostanie sweterek w przyszłości :)
Teraz zabieram się za spódniczkę dla Maluszka. Będzie bardzo prosta i z mojej ulubionej mieszanki dla dzieci :)
Dodam jeszcze zdjęcia dzieła i modelki :)

25 lut 2014

Druty cz.1

No to książka mi się skończyła...
Byłam, co prawda trochę zawiedziona, ale postanowiłam, że powstały w ten sposób nadmiar wolnych rąk i oczu wykorzystam w jedyny słuszny sposób i zacznę naukę.
Ciężko mi to idzie. Ręce i głowa przyzwyczajone do szydełka nie potrafią w odpowiedni sposób trzymać drutów... czyli pod górkę na całego....
Pomagają mi wpisy na blogu łatwe ściegi, trochę filmiki i to co mi zostało po kilkunastu latach oglądania babci z drutami.
Babcia daleko więc nie mam jak skorzystać z jej wiedzy w tym zakresie. Niestety...
Trudno jest ale może dzięki temu będę miała większą satysfakcję ze zrobionego pierwszego szaliczka :D.
Pierwsze wypociny na zdjęciu poniżej :]

9 gru 2013

Dumna mama i gwiazdeczki :D

Skoro do tej pory było tylko czyste przechwalanie, teraz postanowiłam trochę pobajdurzyć.
Jest już prawie połowa grudnia. Od jakichś 2 tygodni czuję w kościach zbliżające się święta.
Może dlatego, że to pierwsze święta tutaj, w Bydgoszczy. Może dlatego, że to jedne z pierwszych świąt z Maleństwem.
A może po prostu dlatego, że potrzeba mi tej atmosfery i wszystkiego tego co Święta Bożego Narodzenia niosą ze sobą.
Aż mi się ciepło na sercu robi kiedy w sklepach słychać piosenki świąteczne. Nawet panie przy kasie stają się milsze.
Niestety trzeba uważać na agresywnych tetryków. Już w tym roku takich spotkałam.
Na szczęście moje dziecko łagodzi obyczaje nawet nieciekawie nastawionych staruszków.
Najciekawiej jest jednak kiedy idziemy przez alejki sklepowe z boku wpycha się na nas, bez słowa jakaś "baba", a moje dziecko zawstydza takową krzycząc na cały sklep "pasiam". Kobieta spływa czerwienią, stojący wokół chichoczą, a ja tłumaczę mojej kruszynie, że jest najwspanialsza pod słońcem bo tak się właśnie mówi, żeby spokojnie kogoś minąć w wąskiej alejce.

Ależ się rozgadałam. No cóż, dumna mamusia ze mnie.

No to zagłębiam się w nastroju przedświątecznym i wracam do dziergania kolejnych gwiazdek i dzwonków na choinkę.
A robię np takie:





Wzory gwiazdek znalezione w internecie

Seriami :D

No i teraz najfajniejsze. No przynajmniej dla mnie :D
Z nudów, a może trochę z chęci stworzenia czegoś, bo ręce świerzbią jak się tak siedzi i nic nie robi.
Najpierw powstała kamizelka. Było chłodnawo, a tak po plecach ciepło a i ręce swobodne.
No i się zaczęło...


Mojemu Maluszkowi zrobiłam bolerko, choć jak się okazało póki co nosi je zupełnie ktoś inny.
Z braku innego pomysłu dorzuciłam kwiatuszka.


Stwierdziłam, że trochę przykrótkie to bolerko jest. No i zrobiłam tonikę. Super mięciutka, super cieplutka. Całkiem fajne guziczki.

No i dla moich siostrzenic.


Się rozpisałam. Maluch potrzebuje atencji, więc wracam do zabawy klockami i do czytania książeczek o kotkach :D

7 gru 2013

Zupełnie nie te święta :]

No i zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i o dziwo mam ochotę wspomnieć z goła o innych świętach.
W kwietniu tego roku miałam mały problem. Teściowa miała koszyk wielkości koszyka sklepowego, a ponieważ święcenie jajek się zbliżało ogromnymi krokami postanowiłam wziąć się za robotę.
Znalazłam sposób w internecie i wydziergałam własny koszyczek do święconki.


Do kompletu zrobiłam ozdobnego kuraka :]

Teraz koszyk jest używany do transportu lalek i małych misiów :]
Moja córka ma niekończącą się wyobraźnię . Oby tak dalej.

6 gru 2013

Nie tylko na szydełku...

Miałam wene i sobie namalowalam.
Szablon zrobiłam sama. Miało być na zółto, ale taki kolor się nawinął i naprawdę wyszło fajnie.



I dwie ściany ozdobione :]