Kraina Inspiracji Moni

Blog stworzony z miłości do rękodzieła, poprzeplatany moim życiem.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malutka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malutka. Pokaż wszystkie posty

28 lut 2015

Pierwsze spodenki Malutkiej :)

Spodnie już skończone :) po głowie kołaczą mi się nowe projekty: bluza dla Malutkiej, jeszcze jedne spodnie, tyle że dresikowe i sweterek granatowy, albo niebieski z rękawami wrabianymi metodą continuos (o ile dobrze pamientam nazwę). Jak już się plany dokładniej skryatalizują, to może takie rurki zrobię i dla siebie :)
Rzeczone spodnie-rurki prezentują się następująco


Spodnie są z moich (niepasujących już niestety) spodni, mają kolor czarny, a wykończenia są różowe. Jak na dziewczynkę przystało zabawa w sesję była super. Szkoda tylko, że mój podręczny aparat nie łapie tak szybko ruchu ;)

Wracam do milionów oczek wybuchowego :)
Trzymajcie się cieplutko :)
Monia

28 sty 2015

To znowu ja... WDiC

Mam ostatnio dziwny nastrój. Z jednej strony nic mi się nie chce, z drugiej mam jakieś melancholijne napady, z trzeciej miewam niesamowicie zapracowane popołudnia...
Do tego mój kręgosłup odmawia posłuszeństwa, a raczej odmawia poduszki podczas spania, bo przez sen wyciągam ją spod głowy, a rano znajduję obok łóżka:)
No, ale do rzeczy dziś środa i akcja Maknety, czyli WDiC.
Jestem tu już trzydziesty któryś raz :] już mi się nawet liczyć nie chce, ale za każdym razem cała przyjemność po mojej stronie :D Mam ogromny doping do pisania, czytania i kończenia projektów, zamiast odkładania ich do szafki.

Skoro już o kończeniu to skończyłam landrynkowy :) został granacik do skończenia, ale na pierwszy plan wskoczył mini projekcik. Biało niebieska prościutka chusta powstaje dla Malutkiej :D
Czytam nadal "Miasto popiołów" Cassandry Clare, ale to też w tym tygodniu się zmienia, bo dostałam wędrującą książkę "Sklep na Blossom Streat" Debbie Macomber. Dziękuję Violu :]

Dla poprawienia humoru ostatnio z Malutką ulepiłyśmy bałwana. Zobaczcie jaki przystojniak

20 wrz 2014

młodszy brat olafa :)

Po kilku tygodniach nabierania mocy urzędowej, doczekał się nosa, rąk i nóg. Teraz już wiem, że zrobiłabym go inaczej, ale ponieważ potomstwo nie mogło się doczekać zszyłam, wypchałam i dorobiłam detale. Dziecię zachwycone :)
Przedtawiam wam Olka, czyli młodszego i niezbyt rozgarniętego brata Olafa :)
Jemu chyba jeszcze bardziej brakuje ciepła ;)
Sasiadka zobaczywszy go zapytała co to za stwór :) no cóż "Krainy lodu" nie oglądała, albo moje umiejętności upodobnienia tego do bałwana poległy razem z cierpliwością jaką przy nim straciłam...
Najważniejsze, że Malutka zaaprobowała i już go na spacer nosiła :) kasztanki z nim zbierała :)

Pozdrawiam! Moninia

17 wrz 2014

pasiatek i cid vol. 23

Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że będę pisać conajmniej jeden post tygodniowo. Dzieje się u mnie jak zwykle sporo i jest tyle rzeczy, które chętnie bym wam opowiedziała... Niestety nie mogę się zebrać żeby coś naskrobać. Siedziałam sobie na kanapie, czekając aż dzidzia postanowi jednak się zdrzemnąć. Przeglądałam co tam w świecie piszczy i uzmysłowiłam sobie, że dziś znowu środa. Akcja Maknety Wspólne czytanie i dzierganie niesamowicie dopinguje mnie do dodawania kolejnych postów.
Do dzieła więc!

Czytam wstyd przyznać kolejny tydzień to samo. Kate Morton "Strażnik tajemnic". Mam ją na komórce więc jakoś czytam tylko przed zaśnięciem, kilka stron i mimo chęci na woęcej najzwyczajniwj usypiam padnięta po całym dniu :)

Mimo złamanego palca udaje mi się wychodzić na małe spacerki, albo na plac zabaw, co czyni nasze dni o tyle ciekawsze... Skończyło się wieczne siedzenie w domu w oczekiwaniu na meża/tatę, żeby wreszcie wziął Malutką na spacer...

Na placu udało mi się nadrobić pasiaka :) przebrnęłam przez karczek. Magicloop jest niezastąpiony w tym przypadku. Po przymiarce rękawy okazały się za wąskie więc robiłam je jeszcze raz. Włóczka skończyła się w połowie zakańczania dolnego, ostatniego z resztą ściągacza. Szczęście, że jakieś ścinki były. Było za to kilka nitek do schowania więcej, a była ich niezliczona ilość :)
Wynikiem dzisiejszego spacerku jest kilka zdjęć Malutkiej w jej nowej tunice.
Panie i Panowie przedstawiam "pasiastą masakrę" aka "pasiatek"
Włóczka jest mięciutka, elastyczna i świernie się z niej dzierga :) na pewno do niej wrócę :) zrobię z niej chyba kocyk dla przyszłego bratanka. Chyba, że macie jakiś inny pomysł. Włóczka musi być mięciutka, wydajna i co tu dużo gadać, tania. Liczę na jakieś pomysły z waszej strony :)


Skoro pasietka udało się skończyć, a druty nie lubią na pusto w szafce leżeć, to zaczęłam dziergać próbkę. Będzie z tego bawełniana bluzeczka (rychło w czas na jesień :]). Kończę też sweterek dla Nini. Rękawy idą jak po grudzie :/ może dziś się do nich prządnie przysiądę :)
W kolejce czeka też na wykończenie biały ufok dla Malutkiej :)

Dziękuję za wszystkie komentarze i dobre słowa! Gdyby nie Wy pewnie by mnie tu nie było :)
XOXO

7 wrz 2014

leniwa niedziela...

Niedziela zaczęła się leniwie. Oglądaliśmy dzwoneczka :)
Malutka co prawda po 45 minutach zmieniła zdanie co do zamiarów, ale nas tak wciągnął, ze obejrzeliśmy do końca ;) Malutka tymczasem bawiła się w ratowanie spadającej z kanapy Minie :D
Nie wiem kiedy minęło tyle czasu, że sama wymyśla sobie zabawy. Cudowne jest to, że dla nas też byly przewidziane role w tej grze. Ktoś przecież uratowaną Minie trzeba było opatrzeć i utulić :)
Po cudnym poranku postanowiliśmy skorzystać z pogody i wyszliszliśmy na plac zabaw (niestety nie mogę nigdzie dalej pójść, ale o tym innym razem).
Zabraliśmy wszystkie najpotrzebniejsze sprzęty i poszliśmy.
Malutka poszalała przez 1,5 godziny z dzieciakami, a ja jak widać na załączonym obrazku podziergałam, wzbudzając po raz kolejny falę zainteresowania wśród dzieci i dorosłych :)

Malutką położyliśmy spać i leniuchowania nastąpił ciąg dalszy. Na nasze szczęście obiad dziś zrobiony. I tak nastąpilo nadal leniwe popołódnie :)

Na środku pokoju stanął domek zrobiony z koca i zjeżdzalni.
Malutka zwiedza razem z lalą. Stwierdzily, że razem zabawa będzie ciekawsza, więc woła nas żebyśmy się razem schowali.
Zmykam więc pić kawkę w domku :) córa zaprasza :D
Ktoś jeszcze się pisze?

3 wrz 2014

Dużo tego, a i tak za mało :]

Straszne być tak uwiązanym w domu. Od półtora tygodnia mogę chodzić tylko po domu. Sprzeciwiłam się zaleceniom lekarza i wychodziłam na półgodzinne spacerki wokół bloku, albo na plac zabaw, który widać z balkonu. Malutka tak się domagała wyjścia, że w weekend Pan Mąż, albo raczej Pan Tata wychodził z nią nawet w deszcz.
Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu pójdę na dłuuuugi spacer.

Dziewiarsko... no cóż jak widać - zaczęłam świetnie, ale nie powiem żeby teraz tak samo świetnie mi szło.
Włóczka do granatowego się skończyła muszę się zebrać i poszukać jeszcze 2 motków.
Sweterek dla siostrzenicy leży ostatnimi dniami i nie wiedzieć czemu sam sobie podkrojów pach nie chce zrobić ;) aż wstyd pokazywać...
Na drutki za to wskoczył kolejny projekt :] jeszcze nie wiem jak ja go skończę, bo będę robiła z głowy. Kolorki są iście nieziemskie :D idealne dla mojego małego szkraba :D
Mój prezent urodzinowy ma zamiar dotrzeć w poniedziałek :] Oznacza to, że czas wolny będę dzieliła pomiędzy druty, szydełko (muszę skończyć zabawkę dla Malutkiej), a maszynę do szycia :D
Oczywiście w głowie mam mnóstwo nowych pomysłów, między innymi czapka dla Malutkiej na pierwsze mrozy, ale chyba wszystko musi poczekać na skończenie któregoś z obecnych projektów :] choć podobno od przybytku głowa nie boli :P

Czytelniczo różnie: na "urządzeniu mobilnym" Kate Morton i jej Strażnik tajemnic, a na uszy wskoczył audiobook Poczekajka Katarzyny Michalak. Nie do końca wiem, czy ta druga spodoba mi się na tyle, że wysłucham ją do końca. Jak do tej pory jest średnia.

16 lip 2014

już i jeszcze trochę :D

Po ponad tygodniu zakręcenia totalnego, bałaganu, gości i ogólnego zamieszania wracam do normy. Na kilka dni :]
W sobotę, najpóźniej w niedzielę wyjeżdżamy z Malutką na wakacje na wieś. Duże podwórko i piesek, który po nim biega zapewnią podstawową atrakcję. Do tego blisko las, pola. Babcia z dziadkiem pod ręką na pewno mój pobyt ułatwią.
Perspektywa urlopu zaprząta mi totalnie głowę. Już od tygodnia planuję co wziąć ze sobą. Do tego ciągle się coś dziwnego dzieje, co z kolei nie pozwoliło mi na codzienną rutynę, jaką z Malutką wypracowałyśmy.
Dobra to teraz się pochwalę.
Dzidzia moja zaczyna chodzić bez pieluszki. Już od jakiegoś czasu powoli ją do tego przyzwyczajaliśmy a teraz przechodzimy na zakładanie pieluchy tylko do spania.
Sweterki po ciężkich bojach zostały skończone :D. Upragniona chwila nadeszła i zostało pochować nitki. Nie mogę wręcz uwierzyć, że się udało.
Sweterek Malutkiej póki co jest za duży, więc nie ma sensu robienie sesji. A na moją trzeba będzie poczekać, bo pogoda nie sprzyja ciepłym sweterkom.
Zazwłoki (jak mówi moja przyjaciółka Justyna zklik) umieszczam poniżej.


A teraz na tapecie 3 kolejne projekty.
1. Tunika z niebieskiej bawełny. Zaczęłam robić przód, ale ten wzór średnio przypadł mi do gustu w niebieskim, więc zamierzam zacząć od nowa.
2. Sweterek rozpinany dla mnie. Wczoraj zrobiłam próbkę, a dziś prawdopodobnie nabiorę oczka. Wzór pewnie pojawi się tuż po rozpoczęciu pracy.
3. Małe białe co nie co dla Malutkiej. Zostało wydziergać jeden element i kilka detali.

Książkowo się zmienia. Skończyłam Trylogię Milenium. Jestem zachwycona, a jednocześnie załamana, bo kolejna książka wydaje się po niej trochę nudnawa...
Skończyłam też "Miłość wyczytaną z nut" Aleksandry Tyl i muszę przyznać, że to będzie ostatnia moja książka tej autorki. Akcja rozwija się powoli, postacie jakieś takie puste i bez polotu. Do tego nie lubię kiedy zakończenie tylko sugeruje happy end, a cała akcja toczy się wokół jakichś dramatycznych myśli głównej bohaterki. Nie wiem jak udało mi się skończyć tę książkę.
I tu dochodzimy do obecnie czytanej, a właściwie słuchanej książki. Weisberger Lauren "Ostatnia noc w Chateau Marmont" dopiero się rozpoczyna. Próbuję dać jej szansę, ale jakoś... dam jej szansę, jeszcze kilka rozdziałów.
Nie ma co kryminał mnie rozpieścił ciągłymi zwrotami akcji i postaciami z fantastyczną przeszłością. Do tego wielowątkowa akcja... Chyba poszukam czegoś takiego :D

Pozdrawiam wszystkich! Mam nadzieję, że się szybko ogarnę i dam radę was odwiedzić :]

8 lip 2014

2 paskudne dni z happy endem

No masakra :/ Dwa dni wyjęte z życiorysu.
Zacznijmy od początku.
W piątek Justyna wysłała do mnie paczuszkę z włóczką do dokończenia sweterka Malutkiej. Wczoraj poszłyśmy na spacerek, a kiedy wracałyśmy w klatce spotkałyśmy listonosza. I tu jest najciekawsza część wczorajszego dnia. Otóż facet wyjął z torby awizo i przy nas wsadził do skrzynki. I żeby nie było wątpliwości, nigdzie nie dzwonił. Po zapytaniu "że co?" stwierdził, że nie musi tego do mnie przynosić. No i po strasznie ciężki 100 g motek musiałam pójść na pocztę. Najciekawsze jest to, że poczta postanowiła, że listonosz rzeczywiście nie musi takiej przesyłki przynosić... Ehh... Nie ma to jak uszczęśliwianie klienta...

No i teraz dzisiejszy dzień.
Rano o 8:00 byłyśmy już na izbie przyjęć szpitala dziecięcego. O 8:35 byłyśmy na oddziale i tu się schody zaczęły. Malutka miała mieć tylko zrobionych kilka badań krwi i rentgen, oczywiście na czczo. Bez jedzenia i nawet picia Malutka musiała wytrzymać do 10:40. Ponad 2 godziny czekałyśmy na pobranie krwi. Siedzenienz takim małym dzieckiem na poczekalni absolutnie nie jest łatwe i do przyjemnych nie należy. Pielęgniarki chodzily sobie i tylko mówiły, że trzeba czekać. A dziecko moje krzyczało, że chce pić...
Żeby było śmieszniej, podczas pobierania krwi tak pielęgniarka wkuła się w żyłkę, że cały pokój był w krwi.
Wszystko po to, żeby się dowiedzieć, że z Malutką wszystko ok.
W sumie jakiś pozytyw przynajmniej!

Ból głowy na szczęście minie, ale dzidzia znowu boi się lekarzy :/ a ja nie znoszę listonoszy ;)