Kraina Inspiracji Moni

Blog stworzony z miłości do rękodzieła, poprzeplatany moim życiem.

24.06.2015

w zupełnie nowych okolicznościach :D

Już od miesiąca piszę posta. 3 razy mi się udało. Nie udało mi się natomiast zrobić zdjęć i jakoś tak wyszło, że posty zostały wśród kopii roboczych.
Wszystko mi się w życiu do góry nogami wywraca i już się przestaje dziwić, że nie mam czasu tyle ile kiedyś. Góra prania do uprasowania rośnie, podłoga czeka na zmycie, a tu jedni goście wyjeżdżają, a pojawiają się następni. Ale co tam… nie wiedziałabym, że żyję :]
Dziecko na chodzenie do przedszkola przestawiło się szybciej niż ja na to, że ona tam chodzi. Niestety po drodze zaliczyła anginę (otarliśmy się o szpital) i to wtedy, kiedy ja poszłam pierwszy dzień do pracy, bo przecież pierwszy dzień w pracy to za mało stresów. Ściągnęliśmy Babcię do pomocy i tylko dzięki niej i mojemu cudownemu Mężowi przetrwałam pierwszy tydzień pracy. Zaczął się następny i z dnia na dzień pojawiają się nowe stresy. Na szczęście stresy są z tych dobrych i motywujących.
Ma ktoś jakiś sposób na małą tremę w trakcie rozmowy w języku dalekim od ojczystego z przyszłym współpracownikiem?
Właśnie przeszłam taką rozmowę. Ale, żeby nie było, nie poddaję się, a tym bardziej nie zniechęcam, bo właściwie poszło mi całkiem nieźle.


No i chciałam się pochwalić, że na skołatane nerwy stosuję sprawdzoną kurację craftową i spieszę donieść, że skończyłam fioletowo niebieską sukienkę Malutkiej, robioną na drutach nr 2,5 i uszyłam jej nową sukienkę bawełnianą w piękne białe kwiaty :D. Mój granat też w rękach mi nie wybuchł i został skończony. Zostaje schować nitki, przyszyć guziki itp. Zaczęłam też kolejną sukienkę Malutkiej i już mam 1/3. Kolejna rzecz na igiełkach nr 2,5 :D Na szczęście takie małe formy robi się wyjątkowo szybko.
Skoro środa to dorzucę też informacje z frontu książkowego. Przeczytałam Trylogię Czasu Kerstin Gier. Polecam książki, bo są cudownie wciągające :D potem na czytnik wpadło „wróć, jeśli pamiętasz…” Formana Gayle’a i też stwierdzam, że świetna  a teraz wróciłam do ITILa, bo potrzebny mi jest w pracy. Nudne to jak flaki z olejem, ale przynajmniej mam codzienny kontakt ze słownictwem technicznym w języku angielskim.


27.05.2015

Się dzierga... się zmienia :)

Ostatni czas był dla mnie niesamowicie zakręcony. Dopiero skończyły się komplikacje i wyzwania, a już zaczynają się kolejne.


Od 15 czerwca zaczynam pracę :)
Totalne zaskoczenie dla mnie. Dziś dostałam ofetę pracy i w końcu będę musiała wyjść z mojej bezpiecznej bańki. Kocham moją monotonię, ale czas zakasać rękawy i zacząć zarabiać. Dobry czas bo akurat dziecko moje kończy 3 lata i czas żeby poszła do przedszkola.
Jeatem przerażona, ale na szczęście pełna optymizmu :)

No to się wygadałam i teraz mogę się zająć środowym tematem. Książka ta sama co ostatnio. Akcja się rozkręciła i teraz już się odkleić nie mogę (szkoda, że na czytanie mam czas tylko wieczorami i to przed zaśnięciem).
Dzierga się mi ostatnio świetnie. Tempo moje, ale i tak całkiem fajnie.

Granatowemu brakuje około 10 rzędów dekoldu :) Rękawy już posiada więc mi się podoba :)


Sukienka Malutkiej wygląda już jak bluzka i dzierga się nadal całkiem przyjemnie :)


Teraz wracam do dziergania, bo jak za dużo myślę to się strasznie denerwuję ;)

Stremowane pozdrowienia
Monia

21.05.2015

A miało być nicnierobienie :]

Bywają takie dni, kiedy nie chce mi się nic. Zazwyczaj wtedy jest najwięcej do zrobienia i kiedy planuję zrobić sobie kawę i się wyłożyć nicnierobiąc, zdarza się coś....
Coś nie zawsze jest niezwykłe. Czasami coś jest najzwyczajniejsze na świecie.
Stajesz przy szafkach zrobić kawę, a Twój najulubieńszy kubek jest brudny, puszka na kawę zostawiła rdzawy ślad na blacie, mleko jest w lodówce i nie pomyślało jeszcze żeby się samo zagrzać, a w cukierniczce pustki. Tak oto plan na nicnierobienie pada na pysk i bierzesz się najpierw za kubek, potem blat i sama nie wiesz kiedy rozmroziłaś i umyłaś lodówkę, sprzątnęłaś zabawki, przetarłaś podłogę, zamiotłaś balkon i właśnie nastawiasz pranie, a w tak zwanym międzyczasie udało Ci się wydziergać kilka rzędów sukienki dla córy.
Tak właśnie wyglądał dziś mój dzień. A naprawdę zapowiadało się nicnierobienie :D
Sukienka jest w stadium rozwojowym drugim - już połączyłam przód i tył, ale jeszcze nie oddzieliłam rękawów, ale już zdecydowanie bliżej niż dalej :D


Teraz muszę się zabrać za kończenie ufoka, który zerka na mnie ze stolika obok kanapy...
Chyba się położę, to uda mi się jeszcze wyprasować górę rzeczy i wypakować walizkę ;)

Wam też takiego nicnierobienia życzę!
Zapracowane pozdrowionka
Monia

13.05.2015

zacznijmy od początku, czyli znowu w normie :)

Zacznę od początku, czyli od wielkich podziękowań. Uwaga zaczynam:
BARDZO SERDECZNIE WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE JAKIE MIAŁAM Z WASZEJ STRONY PRZEZ OSTATNIE TYGODNIE!!! Bez was nie dałabym rady! :)
Nieatety nie mam jeszcze wyników egzaminu, ale poszło mi dużo lepiej niż myślałam na początku. Okazało się też, że nie jestem taka najgorsza. W grupie znalazły się również osoby, które nie radziły sobie z dosyć prostymi zadaniami.
Mimo stresu, ogólnego życiowego rozbicia cieszę się, że zrobiłam ten kurs. Mam 30 lat i nauka idzie mi lepiej niż by się wydawało :)


Robótkowo dopiero wracam do normy. Zaczęłam robić sukienkę. W końcu :)
Niestety to co pokazywałam wam ostatnio nadaje się do sprucia, bo niteczki mi zabrakło a jakoś nie chcę kupować tego koloru. Dość niebieskiego!
Apropo niebieskiego: granacik leży i czeka na dokupienie włóczki Co nastąpi w sobotę najprawdopodobniej :)


Wracając do sukienki, którą to w "ogromnym" kawałku podziwiać można na zdjęciach, robię ją metodą wcześnoej wypróbowaną, czyli "na c". Powoli się wdrażam, choć przy tej cieniźnie (600m w 100g) i drutach jak dobrze liczę 2,5 to idzie powoli. Będzie prosta, dwukolorowa i może mnie lekko fantazja poniesie na ozdoby na samym dole. Koncepcja powoli się pojawia i po chwili znika, więc na początek, na pierwszą rzecz do kńca zrobioną tą metodą trzymam się klasyki i puki co jadę sobie w najlepsze prawe, lewe, prawe, lewe, prawe... Jak dojdę do rękawów zmienię na same prawe :)

Miło odprężyć się z drutami w ręku, ale o książce też nie zapominam i codziennie kilka stron czytam. Serię " Dary Anioła" Cassandry Clare czyta się świetnie. Jest to historia 16-letniej dziewczyny, która dowiaduje się, że jest łowcą demonów... Książka fajnie pokazuje jak bohaterka dojrzewa, zakochuje się, odnajduje się w zupełnie nowym świecie i jak walczy o ludzi, których kocha. Fantastyka dla nastolatków i sfrustrowanych trzydziestek ;)
Teraz na czytniku mam "Skrawki życia" Debbie Mccomber. 2 część o Lydii i jej nowych znajomych z kursu dziewiarskiego. Tym razem na tapecie mają skarpetki z ręcznie farbowanych wełenek. Aż mnie skręca, jak czytam bo też taką chcę ;)

O mały włos zapomniałabym wam się pochwalić jaką cudowną mam mamę. Kupiła mi takie cudeńka
Pudełko jest piękne :) niemieckie z czasów PRLu. Nie wiem jak je mama na ryneczku znalazła.
Druty są troszkę zużyte, ale przy moich brakach cieszę się i z tego jak dziecko :)

Wracam do dłubania sukieneczki, na moich nowych (starych) drutach :D
Ślę całuski majowe :)

Monia

08.05.2015

spośród notatek i skryptów wyglądam :)

Powinnam się uczyć! Powinnam! Niestety uszami mi już wszystko wychodzi... Nie wiem jak mi pójdzie, ale nieqiwle można już zrobić...

Niestety nie mam za wiele, czym mogłabym się zająć żeby trochę odpocząć: książka się skończyła, granatowi zabrakło niteczki, sukience niestety też, a nowa włóczka leży i patrzy na mnie... Nie mogę zacząć nic nowego bo niczym innym się nie zajmę. Na szczęście mam was i do was zaglądam :)
No i postanowiłam skrobnąć kilka słów.

Powiedzcie jak tu przyswajać wiedzę o domenach, polisach, obiektach i adresach IP kiedy na dworze pogoda tak piękna, że tylko kawkę i na ławeczkę? No to tak zrobiłam i udało mi się w pięknych okolicznościach przyrodniczo-placozabawowych wypić kawkę i poczytać trochę. Dziecko natomiast boegało od trampoliny do piaskownicy, potem do zjeżdżalni i spowrotem, wymagając przy okazji uwagi i działania od czasu do czasu.
Męczący jest multitasking matczyny, a jeśli chcesz do tego się dokształcić, co by do pracy w końcu pójść, to już wykończona jestem. Psychicznie co prawda, ale jednak.
Polecam wszystkim zmęczonym fizycznie 5 tygodni ze skryptami na kanapie, albo przed kompem z herbatką... ;)

Wracając do rzeczywistości napomknę, że dziecko usnęło i trzeba teraz przed kompa usiąść, co niniejszym zamierzam uczynić...

Pozdrawiam!
Zakopana w notatkach i skryptach Monia :)

29.04.2015

Szybciutko do rzeczy :D

Choróbsko się za nami trochę ciągnie... Na szczęście już dobrzejemy.
Akademia właściwie się skończyła i teraz zostało tylko zdać egzamin. Już mam palpitacje jak o nim myślę, ale pozostaję optymistką.
Optymizm wrócił w moje życie to od razu i zapał do pracy się pojawił :)
Na druty wskoczyła sukieneczka (a właściwie fragment) dla Malutkiej. Zupełnie nowa metoda dla mnie. Robię ją "na c". To ma być tylko góra, a reszta ma być doszyta, ale metoda nowa i wychodzi tak sobie...
Z resztą co ja wam będę mówić, sami zobaczcie :)
Granacikowi przybyło kilka rządków. Jak to jest, że rękawy są najmniejszą częścią sweterka, a dzierga się je najwolniej. Przynajmniej ja tak mam :/
Na czytniku mam nadal ostatnią część "Darów Anioła". W rękach pojawiają się też skrypty z Akademii. Trochę się trzeba pouczyć :D
Wracam więc do nauki, a w międzyczasie zajrzę też do was :D

Słoneczne pozdrowionka ;)
Monia

22.04.2015

brak weny nawet na tytuł ;)

Zastanawiałam się czy pisać dziś posta. Właściwie niewiele się zmieniło w moim świecie.
Z jednej strony stesuję się bardzo akademią, o której pisałam w poprzednim poście, z drugiej cieszę się bardzo, że wyszłam z domu i zadbałam o własny rozwój. Szkolenie mnie trochę przerasta, a raczej ogrom materiału i tempo. Do tego wszystkiego mój komputer nie współpracuje i nie mogę ćwiczyć wszystkiego w domu... Masakra jakaś...


Granacik ślimaczym tempem rośnie, a raczej przybywają rękawy :) mam już kilka centymetrów. Do tego przyszła paczuszka z moteczkami na sukieneczkę dla Malutkiej. I tylko ten ściśnięty żołądek utrudnia, a czasem nawet uniemożliwia dzierganie...

Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?

Skoro środa to i czytanie. Pomijając skrypty AD, czytam sobie ostatnią część "Darów Anioła". Baaardzo przyjemna lektura. Odpręża i uspokaja myśli. Inny świat to jest to czego mi potrzeba w tej chwili.

Pozdrawiam słonecznie i wiosennie :)
Monia