Kraina Inspiracji Moni

Blog stworzony z miłości do rękodzieła, poprzeplatany moim życiem.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druty. Pokaż wszystkie posty

24 cze 2015

w zupełnie nowych okolicznościach :D

Już od miesiąca piszę posta. 3 razy mi się udało. Nie udało mi się natomiast zrobić zdjęć i jakoś tak wyszło, że posty zostały wśród kopii roboczych.
Wszystko mi się w życiu do góry nogami wywraca i już się przestaje dziwić, że nie mam czasu tyle ile kiedyś. Góra prania do uprasowania rośnie, podłoga czeka na zmycie, a tu jedni goście wyjeżdżają, a pojawiają się następni. Ale co tam… nie wiedziałabym, że żyję :]
Dziecko na chodzenie do przedszkola przestawiło się szybciej niż ja na to, że ona tam chodzi. Niestety po drodze zaliczyła anginę (otarliśmy się o szpital) i to wtedy, kiedy ja poszłam pierwszy dzień do pracy, bo przecież pierwszy dzień w pracy to za mało stresów. Ściągnęliśmy Babcię do pomocy i tylko dzięki niej i mojemu cudownemu Mężowi przetrwałam pierwszy tydzień pracy. Zaczął się następny i z dnia na dzień pojawiają się nowe stresy. Na szczęście stresy są z tych dobrych i motywujących.
Ma ktoś jakiś sposób na małą tremę w trakcie rozmowy w języku dalekim od ojczystego z przyszłym współpracownikiem?
Właśnie przeszłam taką rozmowę. Ale, żeby nie było, nie poddaję się, a tym bardziej nie zniechęcam, bo właściwie poszło mi całkiem nieźle.


No i chciałam się pochwalić, że na skołatane nerwy stosuję sprawdzoną kurację craftową i spieszę donieść, że skończyłam fioletowo niebieską sukienkę Malutkiej, robioną na drutach nr 2,5 i uszyłam jej nową sukienkę bawełnianą w piękne białe kwiaty :D. Mój granat też w rękach mi nie wybuchł i został skończony. Zostaje schować nitki, przyszyć guziki itp. Zaczęłam też kolejną sukienkę Malutkiej i już mam 1/3. Kolejna rzecz na igiełkach nr 2,5 :D Na szczęście takie małe formy robi się wyjątkowo szybko.
Skoro środa to dorzucę też informacje z frontu książkowego. Przeczytałam Trylogię Czasu Kerstin Gier. Polecam książki, bo są cudownie wciągające :D potem na czytnik wpadło „wróć, jeśli pamiętasz…” Formana Gayle’a i też stwierdzam, że świetna  a teraz wróciłam do ITILa, bo potrzebny mi jest w pracy. Nudne to jak flaki z olejem, ale przynajmniej mam codzienny kontakt ze słownictwem technicznym w języku angielskim.


27 maj 2015

Się dzierga... się zmienia :)

Ostatni czas był dla mnie niesamowicie zakręcony. Dopiero skończyły się komplikacje i wyzwania, a już zaczynają się kolejne.


Od 15 czerwca zaczynam pracę :)
Totalne zaskoczenie dla mnie. Dziś dostałam ofetę pracy i w końcu będę musiała wyjść z mojej bezpiecznej bańki. Kocham moją monotonię, ale czas zakasać rękawy i zacząć zarabiać. Dobry czas bo akurat dziecko moje kończy 3 lata i czas żeby poszła do przedszkola.
Jeatem przerażona, ale na szczęście pełna optymizmu :)

No to się wygadałam i teraz mogę się zająć środowym tematem. Książka ta sama co ostatnio. Akcja się rozkręciła i teraz już się odkleić nie mogę (szkoda, że na czytanie mam czas tylko wieczorami i to przed zaśnięciem).
Dzierga się mi ostatnio świetnie. Tempo moje, ale i tak całkiem fajnie.

Granatowemu brakuje około 10 rzędów dekoldu :) Rękawy już posiada więc mi się podoba :)


Sukienka Malutkiej wygląda już jak bluzka i dzierga się nadal całkiem przyjemnie :)


Teraz wracam do dziergania, bo jak za dużo myślę to się strasznie denerwuję ;)

Stremowane pozdrowienia
Monia

21 maj 2015

A miało być nicnierobienie :]

Bywają takie dni, kiedy nie chce mi się nic. Zazwyczaj wtedy jest najwięcej do zrobienia i kiedy planuję zrobić sobie kawę i się wyłożyć nicnierobiąc, zdarza się coś....
Coś nie zawsze jest niezwykłe. Czasami coś jest najzwyczajniejsze na świecie.
Stajesz przy szafkach zrobić kawę, a Twój najulubieńszy kubek jest brudny, puszka na kawę zostawiła rdzawy ślad na blacie, mleko jest w lodówce i nie pomyślało jeszcze żeby się samo zagrzać, a w cukierniczce pustki. Tak oto plan na nicnierobienie pada na pysk i bierzesz się najpierw za kubek, potem blat i sama nie wiesz kiedy rozmroziłaś i umyłaś lodówkę, sprzątnęłaś zabawki, przetarłaś podłogę, zamiotłaś balkon i właśnie nastawiasz pranie, a w tak zwanym międzyczasie udało Ci się wydziergać kilka rzędów sukienki dla córy.
Tak właśnie wyglądał dziś mój dzień. A naprawdę zapowiadało się nicnierobienie :D
Sukienka jest w stadium rozwojowym drugim - już połączyłam przód i tył, ale jeszcze nie oddzieliłam rękawów, ale już zdecydowanie bliżej niż dalej :D


Teraz muszę się zabrać za kończenie ufoka, który zerka na mnie ze stolika obok kanapy...
Chyba się położę, to uda mi się jeszcze wyprasować górę rzeczy i wypakować walizkę ;)

Wam też takiego nicnierobienia życzę!
Zapracowane pozdrowionka
Monia

13 maj 2015

zacznijmy od początku, czyli znowu w normie :)

Zacznę od początku, czyli od wielkich podziękowań. Uwaga zaczynam:
BARDZO SERDECZNIE WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE JAKIE MIAŁAM Z WASZEJ STRONY PRZEZ OSTATNIE TYGODNIE!!! Bez was nie dałabym rady! :)
Nieatety nie mam jeszcze wyników egzaminu, ale poszło mi dużo lepiej niż myślałam na początku. Okazało się też, że nie jestem taka najgorsza. W grupie znalazły się również osoby, które nie radziły sobie z dosyć prostymi zadaniami.
Mimo stresu, ogólnego życiowego rozbicia cieszę się, że zrobiłam ten kurs. Mam 30 lat i nauka idzie mi lepiej niż by się wydawało :)


Robótkowo dopiero wracam do normy. Zaczęłam robić sukienkę. W końcu :)
Niestety to co pokazywałam wam ostatnio nadaje się do sprucia, bo niteczki mi zabrakło a jakoś nie chcę kupować tego koloru. Dość niebieskiego!
Apropo niebieskiego: granacik leży i czeka na dokupienie włóczki Co nastąpi w sobotę najprawdopodobniej :)


Wracając do sukienki, którą to w "ogromnym" kawałku podziwiać można na zdjęciach, robię ją metodą wcześnoej wypróbowaną, czyli "na c". Powoli się wdrażam, choć przy tej cieniźnie (600m w 100g) i drutach jak dobrze liczę 2,5 to idzie powoli. Będzie prosta, dwukolorowa i może mnie lekko fantazja poniesie na ozdoby na samym dole. Koncepcja powoli się pojawia i po chwili znika, więc na początek, na pierwszą rzecz do kńca zrobioną tą metodą trzymam się klasyki i puki co jadę sobie w najlepsze prawe, lewe, prawe, lewe, prawe... Jak dojdę do rękawów zmienię na same prawe :)

Miło odprężyć się z drutami w ręku, ale o książce też nie zapominam i codziennie kilka stron czytam. Serię " Dary Anioła" Cassandry Clare czyta się świetnie. Jest to historia 16-letniej dziewczyny, która dowiaduje się, że jest łowcą demonów... Książka fajnie pokazuje jak bohaterka dojrzewa, zakochuje się, odnajduje się w zupełnie nowym świecie i jak walczy o ludzi, których kocha. Fantastyka dla nastolatków i sfrustrowanych trzydziestek ;)
Teraz na czytniku mam "Skrawki życia" Debbie Mccomber. 2 część o Lydii i jej nowych znajomych z kursu dziewiarskiego. Tym razem na tapecie mają skarpetki z ręcznie farbowanych wełenek. Aż mnie skręca, jak czytam bo też taką chcę ;)

O mały włos zapomniałabym wam się pochwalić jaką cudowną mam mamę. Kupiła mi takie cudeńka
Pudełko jest piękne :) niemieckie z czasów PRLu. Nie wiem jak je mama na ryneczku znalazła.
Druty są troszkę zużyte, ale przy moich brakach cieszę się i z tego jak dziecko :)

Wracam do dłubania sukieneczki, na moich nowych (starych) drutach :D
Ślę całuski majowe :)

Monia

29 kwi 2015

Szybciutko do rzeczy :D

Choróbsko się za nami trochę ciągnie... Na szczęście już dobrzejemy.
Akademia właściwie się skończyła i teraz zostało tylko zdać egzamin. Już mam palpitacje jak o nim myślę, ale pozostaję optymistką.
Optymizm wrócił w moje życie to od razu i zapał do pracy się pojawił :)
Na druty wskoczyła sukieneczka (a właściwie fragment) dla Malutkiej. Zupełnie nowa metoda dla mnie. Robię ją "na c". To ma być tylko góra, a reszta ma być doszyta, ale metoda nowa i wychodzi tak sobie...
Z resztą co ja wam będę mówić, sami zobaczcie :)
Granacikowi przybyło kilka rządków. Jak to jest, że rękawy są najmniejszą częścią sweterka, a dzierga się je najwolniej. Przynajmniej ja tak mam :/
Na czytniku mam nadal ostatnią część "Darów Anioła". W rękach pojawiają się też skrypty z Akademii. Trochę się trzeba pouczyć :D
Wracam więc do nauki, a w międzyczasie zajrzę też do was :D

Słoneczne pozdrowionka ;)
Monia

22 kwi 2015

brak weny nawet na tytuł ;)

Zastanawiałam się czy pisać dziś posta. Właściwie niewiele się zmieniło w moim świecie.
Z jednej strony stesuję się bardzo akademią, o której pisałam w poprzednim poście, z drugiej cieszę się bardzo, że wyszłam z domu i zadbałam o własny rozwój. Szkolenie mnie trochę przerasta, a raczej ogrom materiału i tempo. Do tego wszystkiego mój komputer nie współpracuje i nie mogę ćwiczyć wszystkiego w domu... Masakra jakaś...


Granacik ślimaczym tempem rośnie, a raczej przybywają rękawy :) mam już kilka centymetrów. Do tego przyszła paczuszka z moteczkami na sukieneczkę dla Malutkiej. I tylko ten ściśnięty żołądek utrudnia, a czasem nawet uniemożliwia dzierganie...

Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?

Skoro środa to i czytanie. Pomijając skrypty AD, czytam sobie ostatnią część "Darów Anioła". Baaardzo przyjemna lektura. Odpręża i uspokaja myśli. Inny świat to jest to czego mi potrzeba w tej chwili.

Pozdrawiam słonecznie i wiosennie :)
Monia

18 mar 2015

Dziarsko i wiosennie :D

Och jak mnie tu dawno nie było...
Czas to zmienić i pokazać się, że żyję :D
No więc nie padłam nigdzie i nie porzuciłam dziergania :D
Ale co tam dzierganie powstały nowe spodnie :D ale, ale...
Od początku :D

Na drutach cały czas mocno wybuchowy granacik :] wygląda tak


i ma się całkiem świetnie, choć powstaje w iście ślimaczym tempie.
Pod igłę wpadły znoszone spodnie mojego Lubego i z nogawek powstały bojówki :] moje pierwsze i bardzo niedoskonałe, ale świetne :]


Na przeróbkę czeka jeszcze kilka rzeczy więc będzie jeszcze co najmniej sukienka, i jeszcze jedne spodnie.
Sweterek dla Malutkiej dalej w planach, choć już oczka nabrane więc jest nadzieja :D


Skoro dziś środa to i książka musi być :]
Nadal czytam "Dary Anioła", jestem na 5 części jak się nie mylę. Mam teraz trochę zamieszania życiowego więc na czytanie jest trochę mniej czasu. A właściwie to mniej czasu jest na czytanie dla przyjemności bo zagłębiam się teraz w książkę "ITIL for dummies"(a nawet nie wiem jaki jest autor tak mnie wciągnęło). Podszkalam techniczny angielski i "dukam" ją sobie powolutku, przyswajając sobie różne zagadnienia informatyczno-korporacyjne. A nóż widelec się przyda ^^.

Zapraszam na "Wspólne czytanie i dzierganie" do Maknety (baner z prawej :))
A ja zmykam do was :]

Ściskam was słonecznie i wiosennie :]
Monia

25 lut 2015

malo dziewiarskie czytanie i dzierganie :)

Dzis post nie do konca dzierganiowy, ale zdecydowanie zwiazany z rekodzielem :)
Tak mnie ostatnio pochlania czytanie "darow aniola", Malutka i dom, ze zapominam o calym swiecie. Na drutkach granacik nieznosnie wybuchowy dzierga sie powoli. Powiedzialabym nawet bardzo powoli sie dzierga, bo ma juz kilkaset oczek w jednym rzadku. Nie miala babka klopotu to sie za dzierganie wziela. Niestety wloczka nie jest zbyt mila w dotyku i moj palec wskazujacy, lewy daje rade tylko kilka rzedow na raz. Moze prace przyspiesza kiedy juz bede miala oddzielone rekawy. Poki co masakra jakas i juz.
Zawzielam sie na szycie i powoli powstaja spodenki dla Malutkiej. Materialy na razie z odzysku bo sie ucze szycia dopiero. Nogawki sie juz zszyly i teraz sie pasek szykuje bo juz pierwsza przymiarka byla :) zaczyna mi sie taka forma tworzenia podobac, szczegolnie, ze w internecie jest tyle inspiracji na przerobki wszelkiej masci :)


Dorzucam wam jeszcze przepis na wilgotne, czarne ciasto czekoladowe. Niesamowicie mnie ono zaskoczylo, bo przed upieczeniem ma konsystencje ciasta na nalesniki. Ja i moja rodzinka juz za nim przepadamy :)
Skladniki:
1,5 szkl maki przennej
1,5 szkl cukru (ja daje 1 szkl)
0,75 szkl maslanki/kefiru
0,5 szkl dobrego kakao
0,75 szkl oleju
Cukier waniliowy
2 jajka
1,5 lyzeczki sody
0,75 szkl goracej wody


Piekarnik nagrzac do 150-160°C. Skladniki dobrze wymieszac. Wode dodajemy na koncu. Przelac do formy wylozonej papierem. Piec 1 godz - 1godz 15 min.
Ostudzic. Mozna podac z cukrem pudrem, albo z jakas masa na wierzchu.

Przepis znalazlam na blogu arabeski klik. Podlinkuje jak juz dojde do ladu z blogerem. Buntuje sie dziad jak nie wiem co. Przez to dzisiejszy brak polskich liter, za co przepraszam. Jak sie z dziadem pogodze to poprawie.

Z czytaniem u mnie do przodu. Czytam juz 4 czesc darow aniola. W miedzy czasie na czytnik wskoczyla niebanalna ksiazeczka "ITIL for dummies". Ksiazeczka w jezyku angielskim jest wiec i czytanie ze zrozumieniem idzie spokojnie.

A teraz zmykam juz popodgladac co tam sie u was dzieje na drutkach :)
Caluski

Monia

11 lut 2015

Wybuchowo już było to teraz spokojniej :]

Zacznijmy od początku.
2 tygodnie temu dostałam książkę w ramach akcji "wędrująca książka". "Sklep na Blossom Street" Debbie Macomber jest cudowna. Akcja toczy się spokojnie i trochę przewidywalnie, a jednak autorka wprowadza czytelnika w taki nastrój, że przeżywa się wszystko razem z bohaterkami :D

Prawie 2 tygodnie temu też skończyłam chustkę dla Malutkiej. Tak prosty wzór, a przysporzył mi takich problemów, że aż się zdziwiłam. Wielkość drutów zmieniałam 3 razy i 3 razy prułam, ale udało mi się i Malutka cieszy się swoją chuścią. Włóczka to dziecięcy akryl, jest mięciutka i ciepła.
Chuścia prezentuje się tak

Granat okazał się bardzo wybuchowy i znikł na rzecz trzech dużych kłębków włóczki. Wrzuciłam już na druciki oczka i zaczęłam sweterek w nowym wydaniu :] Na razie wygląda tak

Na zdjęciu jest mój nowy "czytnik" a załadowaną książką. To już (tudzież dopiero) trzecia część tej serii. Świetnie się czyta, ciągle zaskakuje nowymi zwrotami akcji. Takie czytadło dla lekko pokręconych takich jak ja :D

W przypływie weny twórczej, kiedy nie miałam ochoty na drutki wzięłam do ręki nożyczki i przerobiłam moją już za małą bluzę, Zrobiłam z niej bluzeczkę dla Małej. Uwidacznia się w niej moja miłość do reglanu ;) Jest ciemno-granatowa, a z przodu będzie jeszcze jakaś aplikacja. Jak się znajdę w pasmanterii to zdecyduję co to będzie. Albo Malutka zdecyduje ;)


Zmykam teraz odwiedzać wasze blogi. Może coś mnie tam zainspiruje i w końcu ruszę moją szafkową włóczkę.

Ściskam was cieplutko :]
Monia

9 lut 2015

Poduszak :]

Poduszak dotarł do swojego nowego, małego właściciela :D
Mam nadzieję, że spełni swoją rolę i przyniesie duuuużo radości :)

A oto Poduszak w pełnej krasie :D



Uszyłam go razem z prostą poszewką na poduszkę, z materiału z odzysku ;)
Nie mam niestety zdjęć :/ muszę to nadrobić.

Mam za to inne zdjęcia. Zdjęcie przed


Zdjęcie po


Ręce mi lekko drżały, ale trzeba było to zrobić. Sweterek ogólnie całkiem fajny nie układał się zupełnie w dekoldzie. Próbowałam naprawić, ale niestety nic się nie dało zrobić. Zmieniłam koncepcję i robię z tej włóczki zupełnie coś innego.
Plusem jest to, że nie będę miała w szafie dodatkowej rzeczy, która by tam zamieszkała na stałe :D

Trzymajcie się słonecznie, śnieżnie i mimo wszystko cieplutko :D
Monia

28 sty 2015

To znowu ja... WDiC

Mam ostatnio dziwny nastrój. Z jednej strony nic mi się nie chce, z drugiej mam jakieś melancholijne napady, z trzeciej miewam niesamowicie zapracowane popołudnia...
Do tego mój kręgosłup odmawia posłuszeństwa, a raczej odmawia poduszki podczas spania, bo przez sen wyciągam ją spod głowy, a rano znajduję obok łóżka:)
No, ale do rzeczy dziś środa i akcja Maknety, czyli WDiC.
Jestem tu już trzydziesty któryś raz :] już mi się nawet liczyć nie chce, ale za każdym razem cała przyjemność po mojej stronie :D Mam ogromny doping do pisania, czytania i kończenia projektów, zamiast odkładania ich do szafki.

Skoro już o kończeniu to skończyłam landrynkowy :) został granacik do skończenia, ale na pierwszy plan wskoczył mini projekcik. Biało niebieska prościutka chusta powstaje dla Malutkiej :D
Czytam nadal "Miasto popiołów" Cassandry Clare, ale to też w tym tygodniu się zmienia, bo dostałam wędrującą książkę "Sklep na Blossom Streat" Debbie Macomber. Dziękuję Violu :]

Dla poprawienia humoru ostatnio z Malutką ulepiłyśmy bałwana. Zobaczcie jaki przystojniak

21 sty 2015

W ślimaczym tempie się poruszam :S

Coś u mnie ostatnio ciężko.
Powoli czyta mi się drugą część "Darów Anioła-Miasto szkła". Ciekawe fantasy osadzone w naszym całkiem zwyczajnym świecie. Nie jest to literatura piękna, a proza dla młodzieży, niemniej jednak czyta się przyjemnie. Niestety powoli, bo pogoda mnie nastraja głównie do spania, przysypiania, tudzież siedzenia jak zombi ze wzrokiem wlepionym w ekran ;)

W przerwach, kiedy jestem "do rzeczy" czyli zaraz po spacerze, kawie lub czymś wyjątkowo dobrym, dzierga się leniwie landrynkowy sweterek dla malutkiej, dzięki któremu pozbędę się prawie całego zapasu włóczki w tym kolorze. Granatowy nabawił się wykończenia dołu, teraz czeka na dekolt i rękawy. Może się doczeka...
Najciekawszym, co ostatnio zrobiłam jest "poduszak", ale o nim jak już paczkę wyślę do Johnego :)
Sneak peek poduszaka dla zainteresowanych :]


Trzymajcie się słonecznie i nieślimaczo :D
Monia

14 sty 2015

środowo u mnie znowu :)

Mówi się w moim domu rodzinnym, że "jak nie urok, to przemarsz wojsk". Tak się właśnie u mnie dzieje... Ciągle coś się tak dzieje, że nie mam na nic czasu. Po trzech tygodniach świąteczno-noworoczno-trzechkrólowych, wróciliśmy do domu. Z praniem jeszcze nie doszłam do ładu, mimo, że jesteśmy już tydzień w domu. Dwa dni temu pięknie posprzątałam i już nie ma po tym śladu.
Fajne jest to, że mam czas na "kilka" rzędów sweterka i kilkanaście stron książki.
Przez święta przeczytałam Macomber Debbie "Przepis na święta" i muszę przyznać, że bardzo fajnie się czytało. Lekka książka świąteczno-romansowa :)
Teraz czytam "Miasto kości" Cassandra Clare. Jestem gdzieś w połowie i bardzo mi się ta fantastyka podoba. Już dawno w tych klimatach mnie nie było więc tym większa przyjemność po mojej stronie :)
Na drutkach jak już przelotnie wspomniałam sweterek, a raczej dwa. Granatowy, który chwilami jest typowym ufokiem, przekładanym z miejsca na miejsce i różowy dla dziecka mojego. Malutka od miesiąca domaga się zrobienia czegoś dla niej. Już widzę przyszłość. 2,5 roku i się upomina i w kółko by przymierzała, a co to będzie jak będzie miała lat 14... Aż się boję ^^
Niemniej różowo-różowy posuwa się w swoim powolnym tempie :)
Wracam do prania, tudzież prasowania i robienia drożdżówek :)
Miłego czytająco-dziergającego dnia z Maknetą :)

Monia

31 gru 2014

2 niebieskie migdały na koniec roku :)

Jestem osobą zdecydowanie niepostanowieniową ;) Mąż mój kochany zawsze mówi, że jak się obiecuje, to potem się człowiek nie stara. Idąc tym tokiem myślenia postaram się być w nadchodzącym roku co najmniej taka jak w tym mijającym. Może się uda zrobić więcej, ale postanowienia, nawet najszczersze i najmocniej stawiane mi tego nie zapewnią. Podziwiam, jeśli komuś to pomaga... Ja się wolę postarać :)

W 2014 roku wyszło całkiem fajnie z resztą. Nauczyłam się robić na drutach (no prawie, bo przecież tyle jeszcze przede mną), prowadzę blog (choć tu też muszę się wiele nauczyć) no i ... Resztę chyba zostawię sobie... ;)
Na koniec roku mam 2 skończone prace. Szkoda, że światła nie ma prawie wcale (lampka zmierzchowa włączona jest cały dzień) i zdjęcia nie wychodzą tak jakby się chciało :( mam nadzieję, że chociaż w ułamku oddają kolory, wzory i formy. Niestety nie na modelach bo i nastroju do pokazywania wałeczków poświątecznych brak, ale poprawię się na pewno :D

Niebieska bluzeczka zalegała na drutach od wakacji. Nie miałam na nią nastroju, teraz sama nie wiem dlaczego, nosi się ją świetnie :) jak wygląda sami oceńcie :)

Dane techniczne.
Druty nr 4,5
Wzór - reglan ściegiem francuskim, wykończenie tubą
Włóczka - Alize Cotton Gold, prawie 3 motki

Kocyk dla jeszcze nienarodzonego Johnego czekał prawie 1,5 tygodnia na pochowanie nitek... Teraz już go mogę pokazać, bo mamusia dzidzi do mnie raczej nie zagląda, więc i niespodzianka będzie :)
Misie dziergało się świetnie! To nie będzie ostatni taki kocyk przeze mnie wydziergany :)

I widok na misia :]
Druty nr 5,5
Wzór na misia z internetu, reszta inwencja twórcza ;)
Włóczka - Alize Happy Baby prawie 3 motki
Wielkość: 83cm/83cm

Na koniec chciałam Wam wszystkim życzyć wszystkiego co najlepsze na Nowy Rok! Bądźcie szczęśliwi i spełniajcie marzenia!
Trzymajcie się cieplutko!

Monia

15 gru 2014

Sweterek i tunika w pełnej krasie

Na waszych blogach już święta. Śnieżynki, bombki i inne Bożonarodzeniowe sprawy.
My dopiero w sobotę wieczorkiem wróciłyśmy do domu i to tylko na kilka dni, żeby koło piątku wyruszyć w drugi koniec Polski :)
Zawzięłam się dziś i wysprzątałam dom (choć pewnie jutro już nie będzie widać) ;). Razem z Malutką ubrałyśmy choinkę i już dumna stoi i się świeci ^^
Mimo tego jeszcze w świątecznym nastroju nie jestem. Świąteczna muzyka w radiu mi nie przeszkadza, ale... Nic... Nawet przedświąteczne zakupy nie zrobiły na mnie wrażenia :(
Sytuacja mam nadzieję niedługo się zmieni... Może kiedy się wezmę za robienie kapusty z grochem i grzybami, pierogów z kapustą i grzybami, czy sałatki. Może przy barszczyku i kompocie... Może w tym roku uda mi się samodzielnie przygotować karpia...

Z innej bajki : jakiś czas temu skończyłam niebieski sweterek i fioletową tunikę dla siostrzenic. Nigdy więcej nie robię na odległość. Zrobiłam szerokość jaką kazali i okazało się, że za szeroka wyszła... Chciałam pruć, ale właścicielka zażyczyła sobie kokardki. No to zrobiłam i nad szerokością udało się zapanować :) do tego nie będzie się wyciągać przy siedzeniu :)
Nie przedłużam tylko pokazuję.


Buziaki zakryte, bo rodzice sobie tego życzyli :) zdjęcia robione na szybkiego w scenerii iście naturalnej ^^ z rekwizytami w tle :)

Trzymajcie się cieplutko!
Monia :)

26 lis 2014

3 odcienie niebieskiego w paskudnym świetle...

Mała znowu chora. W tamtym tygodniu 3-dniówka w tym kaszel z lekkim katarem. Nie znoszę kiedy ona choruje. Noce spędzone na podłodze koło niej, dzień bez spaceru długi jakiś, a i Malutka marudna bo przecież ona wcale "nie jest chola" i spacer jak psu miska się należy.
Jestem tak wybita z rytmu, że mimo ciągłego przebywania w domu, nie mogę się ogarnąć. Domu też, choć już dziś jest dużo lepiej. Zlew w końcu pusty, podłoga ogarnięta, prania w liczbie trzech zrobione (czwarte czeka zapakowane w worki w pralce). I tylko w pojemniku na pranie czekają rzeczy do prasowania, a na łóżku czekają liczne skarpetki i majtuśki do ogarnięcia w szuflady :)
Ostatnio często siedzę z drutami i dziergam misiowy projekt. Mało oryginalny i dosyć prosty, do tego z akrylu dla dzieci, który strasznie się ślizga po drutach, nie pozwala spokojnie dziergać i wymusza na mnie pilnowanie naciągnięcia nitki bo inaczej wychodzą dziury ;) prezent jednak z niego będzie fajny. Do stycznia się wyrobię ^^.
Granatowy powoli też nabiera kształtów, a nawet niebieski wraca do łask i przybyło mu kilka rzędów (chyba jednak nie będę pruła).
Tylko to pranie patrzy na mnie spode łba i krzyczy, że czas trafić pod żelazko ;)
No to druty na bok. Książka, choć rzadko otwierana też. I do dzieła :)
Acha! Książka to S.E.K.R.E.T. - L. Marie Adeline. Klimat rodem z 50 twarzy Greya... Już mi się podoba choć za mną dopiero 1/3 ;)
To wróćmy do prasowania. Ma ktoś ochotę pomóc? Została kupka po lewej... no i to co na suszarce ;)

12 lis 2014

Masakra jakaś...

Dzisiejszy dzień o ile dosyć przyjemny, zakońcżył się masakrycznie. Żeby było śmieszniej noc przede mną pewnie równie urocza... Malutka w ferworze zabawy postanowiła nadciągnąć sobie ścięgna. Na szczęście nic takiego, ale bez strachu, nerwów, płaczu i wizyty na pogotowiu się nie obyło. Personel miły jak nigdy. Aż się zdziwiłam. Pozytywnie z resztą :)
A zdążyliśmy wrócić do domu.
Wyjazd dosyć przyjemny, a co najważniejsze owocny. Fiolecik na wykończeniu :) kilka centymetrów w dół i rękawki krótkie zostały do zrobienia. Aż mnie ciągnie...
Szkoda tylko, że ciągnie też do granatowego bo dokupiłam moteczki i mogę kontynuować pracę :) już się za niego wzięłam ;) nie mogłam się doczekać.
No i jeszcze dzieki uprzejmości Moniki z Creative Paruparo dostałam w łapki moteczki na kocyk, do którego wypróbowałam już próbkę i teraz muszę tylko nowe druty kupić bo te co mam są tak wyślizgane, że włóczka mi po nich jeżdzi i się wyciągają oczka... Już widzę, że to raczej nie będzie robótka od niechcenia, bo chciałabym żeby misie były misiami :)
No i na koniec mój ciągnący się od wakacji niebieski... Siedzę i siedzę, myślę i myślę i zostanie on chyba spróty... Jakoś nie do końca mnie przekonuje, więc zobaczymy...

Książkowo (skoro dziś środa, a jak środa to z Maknetą) na tapecie S.E.K.R.E.T. L. Marie Adeline. Ciekawie się zaczyna. Mam za sobą tylko kilkanaście stron, ale widzę już, że będę kontynuować :) książka z poprzedniego posta jakoś do mnie nie przemówiła więc poszła w niebyt cybernetyczny :)
Och... Chyba na dziś to już się położę. Cała sytuacja wywołała u mnie masakryczny ból głowy więc was odwiedzę na spokojnie jutro :)
Pozdrawiam was cieplutko!
Moninia

29 paź 2014

Weekend blisko :D

Jedną nogą jestem już w samochodzie i jadę daaalekoo na przedłużony weekendzik do Gorzówka :D
W głowie pakowanie na prawie 2 tygodnie. A jedno oko zerka w stronę robótek. Zamierzam je ze sobą zabrać, nie znaczy to jednak, że łudzę się, że przybiorą na ilości ;)

Fiolecik posunął się o kilkanaście rzędów. Tylko i aż. Cały weekend się nad nim pastwiłam. Trzy razy prułam i dopiero za czwartym podejściem, kiedy już wzorek wyczaiłam sama poszło z górki. W poniedziałek zaczęłam znowu prawe z uśmiechem zadowolenia na ustach :D

Niebieski jak ostatnio zawsze posunął się kilka rzędów. Nie to żebym nie miała ochoty przerabiać, ale z okazji robienia czapki musiałam pozbawić go obecnych drutów :]

No i dochodzimy do czapki, którą prułam już cztery razy... Masakra normalnie ;( Na szczęście nabiera już kształtów... bo najpierw była duuużo za duża, potem za mała, a potem spadły mi dwa oczka i poleciały do ostatniej nitki. Na koniec odkryłam błąd i kolejny raz kilka rzędów (na szczęście już nie całość) poleciało... Teraz jak się do niej porządnie przysiądę to już będzie ok :D

W między czasie dorobiłam się kilku własnoręcznie robionych markerów :] może nie wyglądają jak ze sklepu, ale spełniają swoją funkcję :D pojedyncze kolczyki (ze zgubionych lub uszkodzonych) się skończyły, a nitek nie znoszę, więc coś trzeba było zrobić :)

Skoro środa to oczywiście Wspólne czytanie i dzierganie z Maknetą.
W czytaniu u mnie nie za dobrze. Przeczytałam kilka stron "Córki opiekuna wspomnień" Kim Edwards. Nic na razie nie mogę powiedzieć. Nie po drodze mi teraz jakoś z czytaniem... rzeczywiście chyba muszę odpocząć :D może poszukać jakiegoś niezobowiązującego audiobooka...

Na koniec polecam taką muzyczkę :) bardzo rozweselająca na już ponure i ciemne popołudnia :)




Pozdrawiam wszystkich zaglądających :)
Moninia

22 paź 2014

Już dawno...

Już dawno... nie przesiedziałam nad książką do 3 w nocy.
Już dawno... nie spędzałam każdej wolnej chwili na czytaniu.
Już dawno... los bohaterów nie był mi tak bliski, choć tak mało realny.
Trylogia "Niezgodna", którą niedawno skończyłam, zrobiła na mnie niezwykłe wrażenie. Naprawdę już dawno tak świetnie się nie bawiłam, pochłaniając losy bohaterów niemal jednym tchem. Jeszcze dwa dni chodziłam jak zaczarowana. Ciągnęło się to za mną. Zakończenie trochę mnie zdziwiło. Dla tych kilku dni zatopienia w książce i obgryzania paznokci warto!
Skończyłam i nic nie jest warte czytania. Zaczynałam już kilka książek, ale nie mam jakoś ochoty na nic. Znowu...

Na drutach to samo... Fioletowy ruszył na przód, ale muszę niestety spruć kawałek, bo jest za wąsko o kilka centymetrów.

Niebieski posuwa się powoli, ale systematycznie do przodu. Przyjemnie jest mieć na drutach coś przy czym nie muszę myśleć co robię ;)

Dziś środa. U Maknety Wspólne czytanie i dzierganie.
Czas mija tak szybko... Dopiero środa, a już środa... A to już 30 raz w mojej krainie gości WDiC... Kto by pomyślał.... Dopiero co zaczynałam się uczyć machać drutami, a już prawe, lewe, 2 prawe razem, narzut... Hehehehe... Pierwszy wzorek ażurowy z prawdziwego zdarzenia za mną :) na fioletowym pojawiły się kwiatki... i znikły ;) może pojawi się coś nowego :)
Pozdrawiam was wszystkich :*
Moninia

15 paź 2014

Brakujące punkty... WCID vol. 29

Dzisiejszy dzień zaczął się całkiem przyjemnie. Poranek co prawda przywitał nas mgłą, ale humory nam wszystkim dopisywały. Mijały godziny... Radosne wyszłyśmy na spacer. Po drodze do parku zrobiłyśmy małe zakupy i... Rozpadało się na dobra... Mało tego pada do teraz :( do tego kilka godzin nie było prądu więc nad obiadem zawisł znak zapytania... Na szczęście prąd do nas wrócił, a obiad już się robi :)
Póki co jest całkiem przyjemnie...
Do tego musiałam siłą odrywać się od książki :)
Dziś środa z Maknetą, wspólne czyli czytanie i dzierganie. "Niezgodna" tak mnie wciągnęła, że jestem już prawie w połowie następnej części, czyli "Zbuntowanej". Histpria jak dla mnie świetna :) akcja dzieje się wokół Tris, która musi odnaleźć i zrozumieć samą w świecie, który właśnie się zmienia :) Póki co polecam :)
Dziergalniczo powoli, ale do przodu na szczęście :)
Fioletowa tunika czeka na oddzielenie rękawów, niebieski dzierga się niespiesznie, a granatowa czapa się spruła i będzie powstawać od początku :)

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A teraz ostatnia część wyzwania "być kobietą" u jest rudo

Pierwsza część klik, druga klik, trzecia klik.

Ostatnie punkty to:
6. Make-up. Nigdy nie potrafiłam zrobić go dobrze, zawsze wychodzi mało widpczny, żebym nie wiem jak się starała, a starałam się bardzo. Ciekawe co powie Pan Mąż :)

11. Poranek. Najchętniej długi, leniwy, w piżamach, z książką i w łóżku :). Kiedyś, żeczywiście takie były, szczególnie w weekend. Teraz jest "mama baje!" o 6:30 i wstawanie na wpół przytomne z łóżka ;)

13. Dłonie

14. Coś czarnego. Nie mam jak zrobić zdjęcia nie ujaqniając rozmiarów bałaganu w moim ulubionym zakątku, więc wrzucam moją ulubioną rzecz :)

15. Jestem... Nieprzewidywalna, piękna (na swój sposób;) ), groźna (czasami), a czasami rzucam gromami. No ale kiedy już się wyszumię potrafię być łagodna i baaardzo miła ;)

No i na koniec podsumowanie. Całe to wyzwanie pokazało mi, że w życiu ważna jest rodzina, ale muszę znaleźć czas też dla siebie. Czas na zadbanie o jużnie tak młodą i gładka jak bym chciała buzię, ale również czas na uzupełnienie garderoby o nowe i bardziej kobiece rzeczy. A co do tego co znwyzwania wynoszę to, to że jestem kurą domową. Mamą, żoną bo bez moich dwóch skarbów nic nie ma sensu. Cały ten czas definiowałam siebie przrz ich pryzmat. Nic już nie mogę na to poradzić. Nie chcę :) zmiany zmianami, ale muszę przyznać, że jestem szcęśliwa :D
Pozdrawiam was wszystkich! Trzymajcie się!
Moninia