Kraina Inspiracji Moni

Blog stworzony z miłości do rękodzieła, poprzeplatany moim życiem.

19 kwi 2015

rozwój, który życie utrudnia :)

Och jak mnie dawno nie było... Aż wstyd!
No cóż, wspominałam, że mi się trochę życie pokomplikowało.
Wszystko zaczęło się jeszcze w tamtym roku. Chęć poprawy moich kwalifikacji, czy jak kto woli rozwoju własnego sprawiła, że w grudniu zapisałam się na akademię AD (czysto informatyczne tematy).
Przeszłam żmudny proces rekrutacji, rozmowy z kadrami, audyt języka angielskiego i najważniejsze rozmowę techniczną. No i od grudnia cisza, aż tu przed świętami dostaję e-maila, że się doatałam. Szczęśliwa odpisałam, że pojawię się na bank.

Ooooo jaaaa, czerwony kapturek... W natłoku zdażeń nie pomyślałam o ilości informacji jakie będzie trzeba przetworzyć i sobie zakodować. No nic już jestem wdrożona i mimo wieeeelu po drodze przeszkód jakoś sobie radzę.

Na całej sytuacji ucierpiało moje dzierganie bo stres odebrał wenę wszelką. Skończyłam granacik na długość :) rękawy są w produkcji :) ile to potrwa nie wie nikt... Szczególnie, że włóczka już zerka na mnie jednym okiem i wrzeszczy na mnie, że będzie jej za mało ;)

Trzymajcie kciuki, żeby mi wszystko wyszło jak trzeba :)

Pozdrawiam
Monia

1 kwi 2015

Krótki post - resztę wywiało ;)

Na wiosnę postanowiłam zrobić małą dekorację u Malutkiej w pokoju. Udało mi się ją skończyć przed wyjazdem :) cyknęłam nawet parę fotek :)
Ozdoba wygląda tak :]
To najprostsze na świecie kwiatki zawieszone na fioletowej nitce, ale efekt (przynajmniej na żywo) jest świetny :)
Ożywione wnętrze nie okupione kolejnymi "gratami" ;)

Myślę sobie jeszcze o motylkach na ścianie :] Może się uda je zrobić, ale pewnie pomysł będzie musiał nabrać mocy urzędowej :D

My już na wsi i szkoda tylko pogody, bo wiatr nie pozwala na żaden spacer. Nie będę jednak narzekać, bo na spacery to i w Bydgoszczy chodzimy, a tu jest tyle osób do odwiedzenia :D
Druty spokojnie i powoli stukają (wieczorami tylko niestety) i dziergają granatowego. Osiągnął już długość słuszną i zakrywa część moich 4 liter :D
Jeszcze chwila i będę robiła rękawy. Niestety już wiem, że będę miała za mało sznurka i czekają mnie kolejne zakupy ^^. Cieszę się jednak jak małe dziecko(kto by się nie cieszył), bo od razu kupię bawełenkę na sukienkę dla Malutkiej. Może skapnie jeszcze coś dla mnie w postaci drutków, których mi niestety brakuje...

Coby nie było, że nie czytam, to na telefonie pojawiła się nowa pozycja. Dla odmiany wrzuciłam drugą część perypetii Lidii i przyjaciółek spisaną przez Debbie :)
Muszę trochę odpocząć od Darów Anioła. Szósta część idzie mi już wolniej więc zmiana klimatu dobrze mi zrobi :D

Trzymajcie się mocno czego tylko chcecie żeby was wietrzysko nie wywiało ;)
Monia

25 mar 2015

Wiosenne inspiracje :]

Dzisiaj inspiracyjnie :]
Ogromnymi krokami zbliża się Wielkanoc. Gdzieś z tyłu głowy mam już pakowanie i przygotowanie do wyjazdu.
Ale, ale... przecież w domu też wiosennie musi się zrobić.
Pierwsza rzecz jaka kojarzy mi się z wiosną i Wielkanocą to oczywiście jajka.
Tak wyeksponowane podobają mi się bardzo :]
Instrukcję znajdziecie tu - klik
Instrukcja tu - klik
Instrukcja tu - klik

Króliczka uwielbiam takiego
Instrukcja jest tu - klik

Najfajniejsze w tym króliczku jest to, że można go zrobić z różnych materiałów i zupełnie różnymi technikami. Zaczynając od szydełka(jak w instrukcji), przez druty, a na materiale skończywszy :) Do tego wyglądają pięknie :)

U nas będzie coś zupełnie innego. Ale o tym jak już dekoracja powstanie :]

--------------------------------------------------------------------------------------------

Dziś środa więc czytanie i dzierganie :]
Śpieszę donieść, że granacik nabawił się kilkadziesiąt rzędów więcej, potem je stracił, a teraz odbudowuje swoją pozycję ;)
Sweterek malutkiej spruty bo jakoś nie potrafię wymyślić na niego koncepcji...
Spod maszyny wyskoczyły dresiki dla Malutkiej, teraz się suszą :)
A książka stoi w miejscu.

Zmykam robić ciacha, obiad, wieszać pranie i w międzyczasie zaglądać do was :]

Ściskam was słonecznie i wiosennie :]
Monia

18 mar 2015

Dziarsko i wiosennie :D

Och jak mnie tu dawno nie było...
Czas to zmienić i pokazać się, że żyję :D
No więc nie padłam nigdzie i nie porzuciłam dziergania :D
Ale co tam dzierganie powstały nowe spodnie :D ale, ale...
Od początku :D

Na drutach cały czas mocno wybuchowy granacik :] wygląda tak


i ma się całkiem świetnie, choć powstaje w iście ślimaczym tempie.
Pod igłę wpadły znoszone spodnie mojego Lubego i z nogawek powstały bojówki :] moje pierwsze i bardzo niedoskonałe, ale świetne :]


Na przeróbkę czeka jeszcze kilka rzeczy więc będzie jeszcze co najmniej sukienka, i jeszcze jedne spodnie.
Sweterek dla Malutkiej dalej w planach, choć już oczka nabrane więc jest nadzieja :D


Skoro dziś środa to i książka musi być :]
Nadal czytam "Dary Anioła", jestem na 5 części jak się nie mylę. Mam teraz trochę zamieszania życiowego więc na czytanie jest trochę mniej czasu. A właściwie to mniej czasu jest na czytanie dla przyjemności bo zagłębiam się teraz w książkę "ITIL for dummies"(a nawet nie wiem jaki jest autor tak mnie wciągnęło). Podszkalam techniczny angielski i "dukam" ją sobie powolutku, przyswajając sobie różne zagadnienia informatyczno-korporacyjne. A nóż widelec się przyda ^^.

Zapraszam na "Wspólne czytanie i dzierganie" do Maknety (baner z prawej :))
A ja zmykam do was :]

Ściskam was słonecznie i wiosennie :]
Monia

28 lut 2015

Pierwsze spodenki Malutkiej :)

Spodnie już skończone :) po głowie kołaczą mi się nowe projekty: bluza dla Malutkiej, jeszcze jedne spodnie, tyle że dresikowe i sweterek granatowy, albo niebieski z rękawami wrabianymi metodą continuos (o ile dobrze pamientam nazwę). Jak już się plany dokładniej skryatalizują, to może takie rurki zrobię i dla siebie :)
Rzeczone spodnie-rurki prezentują się następująco


Spodnie są z moich (niepasujących już niestety) spodni, mają kolor czarny, a wykończenia są różowe. Jak na dziewczynkę przystało zabawa w sesję była super. Szkoda tylko, że mój podręczny aparat nie łapie tak szybko ruchu ;)

Wracam do milionów oczek wybuchowego :)
Trzymajcie się cieplutko :)
Monia

25 lut 2015

malo dziewiarskie czytanie i dzierganie :)

Dzis post nie do konca dzierganiowy, ale zdecydowanie zwiazany z rekodzielem :)
Tak mnie ostatnio pochlania czytanie "darow aniola", Malutka i dom, ze zapominam o calym swiecie. Na drutkach granacik nieznosnie wybuchowy dzierga sie powoli. Powiedzialabym nawet bardzo powoli sie dzierga, bo ma juz kilkaset oczek w jednym rzadku. Nie miala babka klopotu to sie za dzierganie wziela. Niestety wloczka nie jest zbyt mila w dotyku i moj palec wskazujacy, lewy daje rade tylko kilka rzedow na raz. Moze prace przyspiesza kiedy juz bede miala oddzielone rekawy. Poki co masakra jakas i juz.
Zawzielam sie na szycie i powoli powstaja spodenki dla Malutkiej. Materialy na razie z odzysku bo sie ucze szycia dopiero. Nogawki sie juz zszyly i teraz sie pasek szykuje bo juz pierwsza przymiarka byla :) zaczyna mi sie taka forma tworzenia podobac, szczegolnie, ze w internecie jest tyle inspiracji na przerobki wszelkiej masci :)


Dorzucam wam jeszcze przepis na wilgotne, czarne ciasto czekoladowe. Niesamowicie mnie ono zaskoczylo, bo przed upieczeniem ma konsystencje ciasta na nalesniki. Ja i moja rodzinka juz za nim przepadamy :)
Skladniki:
1,5 szkl maki przennej
1,5 szkl cukru (ja daje 1 szkl)
0,75 szkl maslanki/kefiru
0,5 szkl dobrego kakao
0,75 szkl oleju
Cukier waniliowy
2 jajka
1,5 lyzeczki sody
0,75 szkl goracej wody


Piekarnik nagrzac do 150-160°C. Skladniki dobrze wymieszac. Wode dodajemy na koncu. Przelac do formy wylozonej papierem. Piec 1 godz - 1godz 15 min.
Ostudzic. Mozna podac z cukrem pudrem, albo z jakas masa na wierzchu.

Przepis znalazlam na blogu arabeski klik. Podlinkuje jak juz dojde do ladu z blogerem. Buntuje sie dziad jak nie wiem co. Przez to dzisiejszy brak polskich liter, za co przepraszam. Jak sie z dziadem pogodze to poprawie.

Z czytaniem u mnie do przodu. Czytam juz 4 czesc darow aniola. W miedzy czasie na czytnik wskoczyla niebanalna ksiazeczka "ITIL for dummies". Ksiazeczka w jezyku angielskim jest wiec i czytanie ze zrozumieniem idzie spokojnie.

A teraz zmykam juz popodgladac co tam sie u was dzieje na drutkach :)
Caluski

Monia

11 lut 2015

Wybuchowo już było to teraz spokojniej :]

Zacznijmy od początku.
2 tygodnie temu dostałam książkę w ramach akcji "wędrująca książka". "Sklep na Blossom Street" Debbie Macomber jest cudowna. Akcja toczy się spokojnie i trochę przewidywalnie, a jednak autorka wprowadza czytelnika w taki nastrój, że przeżywa się wszystko razem z bohaterkami :D

Prawie 2 tygodnie temu też skończyłam chustkę dla Malutkiej. Tak prosty wzór, a przysporzył mi takich problemów, że aż się zdziwiłam. Wielkość drutów zmieniałam 3 razy i 3 razy prułam, ale udało mi się i Malutka cieszy się swoją chuścią. Włóczka to dziecięcy akryl, jest mięciutka i ciepła.
Chuścia prezentuje się tak

Granat okazał się bardzo wybuchowy i znikł na rzecz trzech dużych kłębków włóczki. Wrzuciłam już na druciki oczka i zaczęłam sweterek w nowym wydaniu :] Na razie wygląda tak

Na zdjęciu jest mój nowy "czytnik" a załadowaną książką. To już (tudzież dopiero) trzecia część tej serii. Świetnie się czyta, ciągle zaskakuje nowymi zwrotami akcji. Takie czytadło dla lekko pokręconych takich jak ja :D

W przypływie weny twórczej, kiedy nie miałam ochoty na drutki wzięłam do ręki nożyczki i przerobiłam moją już za małą bluzę, Zrobiłam z niej bluzeczkę dla Małej. Uwidacznia się w niej moja miłość do reglanu ;) Jest ciemno-granatowa, a z przodu będzie jeszcze jakaś aplikacja. Jak się znajdę w pasmanterii to zdecyduję co to będzie. Albo Malutka zdecyduje ;)


Zmykam teraz odwiedzać wasze blogi. Może coś mnie tam zainspiruje i w końcu ruszę moją szafkową włóczkę.

Ściskam was cieplutko :]
Monia

9 lut 2015

Poduszak :]

Poduszak dotarł do swojego nowego, małego właściciela :D
Mam nadzieję, że spełni swoją rolę i przyniesie duuuużo radości :)

A oto Poduszak w pełnej krasie :D



Uszyłam go razem z prostą poszewką na poduszkę, z materiału z odzysku ;)
Nie mam niestety zdjęć :/ muszę to nadrobić.

Mam za to inne zdjęcia. Zdjęcie przed


Zdjęcie po


Ręce mi lekko drżały, ale trzeba było to zrobić. Sweterek ogólnie całkiem fajny nie układał się zupełnie w dekoldzie. Próbowałam naprawić, ale niestety nic się nie dało zrobić. Zmieniłam koncepcję i robię z tej włóczki zupełnie coś innego.
Plusem jest to, że nie będę miała w szafie dodatkowej rzeczy, która by tam zamieszkała na stałe :D

Trzymajcie się słonecznie, śnieżnie i mimo wszystko cieplutko :D
Monia

28 sty 2015

To znowu ja... WDiC

Mam ostatnio dziwny nastrój. Z jednej strony nic mi się nie chce, z drugiej mam jakieś melancholijne napady, z trzeciej miewam niesamowicie zapracowane popołudnia...
Do tego mój kręgosłup odmawia posłuszeństwa, a raczej odmawia poduszki podczas spania, bo przez sen wyciągam ją spod głowy, a rano znajduję obok łóżka:)
No, ale do rzeczy dziś środa i akcja Maknety, czyli WDiC.
Jestem tu już trzydziesty któryś raz :] już mi się nawet liczyć nie chce, ale za każdym razem cała przyjemność po mojej stronie :D Mam ogromny doping do pisania, czytania i kończenia projektów, zamiast odkładania ich do szafki.

Skoro już o kończeniu to skończyłam landrynkowy :) został granacik do skończenia, ale na pierwszy plan wskoczył mini projekcik. Biało niebieska prościutka chusta powstaje dla Malutkiej :D
Czytam nadal "Miasto popiołów" Cassandry Clare, ale to też w tym tygodniu się zmienia, bo dostałam wędrującą książkę "Sklep na Blossom Streat" Debbie Macomber. Dziękuję Violu :]

Dla poprawienia humoru ostatnio z Malutką ulepiłyśmy bałwana. Zobaczcie jaki przystojniak

21 sty 2015

W ślimaczym tempie się poruszam :S

Coś u mnie ostatnio ciężko.
Powoli czyta mi się drugą część "Darów Anioła-Miasto szkła". Ciekawe fantasy osadzone w naszym całkiem zwyczajnym świecie. Nie jest to literatura piękna, a proza dla młodzieży, niemniej jednak czyta się przyjemnie. Niestety powoli, bo pogoda mnie nastraja głównie do spania, przysypiania, tudzież siedzenia jak zombi ze wzrokiem wlepionym w ekran ;)

W przerwach, kiedy jestem "do rzeczy" czyli zaraz po spacerze, kawie lub czymś wyjątkowo dobrym, dzierga się leniwie landrynkowy sweterek dla malutkiej, dzięki któremu pozbędę się prawie całego zapasu włóczki w tym kolorze. Granatowy nabawił się wykończenia dołu, teraz czeka na dekolt i rękawy. Może się doczeka...
Najciekawszym, co ostatnio zrobiłam jest "poduszak", ale o nim jak już paczkę wyślę do Johnego :)
Sneak peek poduszaka dla zainteresowanych :]


Trzymajcie się słonecznie i nieślimaczo :D
Monia

14 sty 2015

środowo u mnie znowu :)

Mówi się w moim domu rodzinnym, że "jak nie urok, to przemarsz wojsk". Tak się właśnie u mnie dzieje... Ciągle coś się tak dzieje, że nie mam na nic czasu. Po trzech tygodniach świąteczno-noworoczno-trzechkrólowych, wróciliśmy do domu. Z praniem jeszcze nie doszłam do ładu, mimo, że jesteśmy już tydzień w domu. Dwa dni temu pięknie posprzątałam i już nie ma po tym śladu.
Fajne jest to, że mam czas na "kilka" rzędów sweterka i kilkanaście stron książki.
Przez święta przeczytałam Macomber Debbie "Przepis na święta" i muszę przyznać, że bardzo fajnie się czytało. Lekka książka świąteczno-romansowa :)
Teraz czytam "Miasto kości" Cassandra Clare. Jestem gdzieś w połowie i bardzo mi się ta fantastyka podoba. Już dawno w tych klimatach mnie nie było więc tym większa przyjemność po mojej stronie :)
Na drutkach jak już przelotnie wspomniałam sweterek, a raczej dwa. Granatowy, który chwilami jest typowym ufokiem, przekładanym z miejsca na miejsce i różowy dla dziecka mojego. Malutka od miesiąca domaga się zrobienia czegoś dla niej. Już widzę przyszłość. 2,5 roku i się upomina i w kółko by przymierzała, a co to będzie jak będzie miała lat 14... Aż się boję ^^
Niemniej różowo-różowy posuwa się w swoim powolnym tempie :)
Wracam do prania, tudzież prasowania i robienia drożdżówek :)
Miłego czytająco-dziergającego dnia z Maknetą :)

Monia

31 gru 2014

2 niebieskie migdały na koniec roku :)

Jestem osobą zdecydowanie niepostanowieniową ;) Mąż mój kochany zawsze mówi, że jak się obiecuje, to potem się człowiek nie stara. Idąc tym tokiem myślenia postaram się być w nadchodzącym roku co najmniej taka jak w tym mijającym. Może się uda zrobić więcej, ale postanowienia, nawet najszczersze i najmocniej stawiane mi tego nie zapewnią. Podziwiam, jeśli komuś to pomaga... Ja się wolę postarać :)

W 2014 roku wyszło całkiem fajnie z resztą. Nauczyłam się robić na drutach (no prawie, bo przecież tyle jeszcze przede mną), prowadzę blog (choć tu też muszę się wiele nauczyć) no i ... Resztę chyba zostawię sobie... ;)
Na koniec roku mam 2 skończone prace. Szkoda, że światła nie ma prawie wcale (lampka zmierzchowa włączona jest cały dzień) i zdjęcia nie wychodzą tak jakby się chciało :( mam nadzieję, że chociaż w ułamku oddają kolory, wzory i formy. Niestety nie na modelach bo i nastroju do pokazywania wałeczków poświątecznych brak, ale poprawię się na pewno :D

Niebieska bluzeczka zalegała na drutach od wakacji. Nie miałam na nią nastroju, teraz sama nie wiem dlaczego, nosi się ją świetnie :) jak wygląda sami oceńcie :)

Dane techniczne.
Druty nr 4,5
Wzór - reglan ściegiem francuskim, wykończenie tubą
Włóczka - Alize Cotton Gold, prawie 3 motki

Kocyk dla jeszcze nienarodzonego Johnego czekał prawie 1,5 tygodnia na pochowanie nitek... Teraz już go mogę pokazać, bo mamusia dzidzi do mnie raczej nie zagląda, więc i niespodzianka będzie :)
Misie dziergało się świetnie! To nie będzie ostatni taki kocyk przeze mnie wydziergany :)

I widok na misia :]
Druty nr 5,5
Wzór na misia z internetu, reszta inwencja twórcza ;)
Włóczka - Alize Happy Baby prawie 3 motki
Wielkość: 83cm/83cm

Na koniec chciałam Wam wszystkim życzyć wszystkiego co najlepsze na Nowy Rok! Bądźcie szczęśliwi i spełniajcie marzenia!
Trzymajcie się cieplutko!

Monia

24 gru 2014

Mało siły i weny, ale życzenia od serca :)


Wszystkiego co najlepsze! Zdrowia przede wszystkim. Dużo cudownych pomysłów i chęci do ich realizacji! No i spełnienia marzeń!
To są życzenia ode mnie, Malutkiej i Pana męża :)

Trzymajcie się cieplutko!
Monia

20 gru 2014

Opowieści :]

Przez ostatnie kilka tygodni prawie mnie nie było. Co prawda zaglądam do was, czasem nawet zostawiam po sobie ślad, choć w większości tylko wpadałam i wypadałam. Najpierw były choróbska wszelakie, potem (do teraz z resztą) wyjazdy. No cóż, trzeba się do sytuacji przystosować i starać się funkcjonować jakoś...

Nie bardzo mam co pokazać, ale za to zostałam nominowana przez Monię z Creative Paruparo do opowiedzenia wam o sobie. Monia zostawiła na swoim blogu kilka pytań, czasem nawet trudnych ;) No to zaczynam.

1. Książka papierowa czy elektroniczna?
Kiedyś tylko papierowa. Lubię widzieć jak ilość stron po prawej ubywa, zapach tuszu i widok pięknych tomów na półce. (Nie)stety nie mam warunków do czytania takich książek, bo mój mąż nie może spać przy świetle, a ja czytać po ciemku, więc na razie pozostało mi się na tablet (tudzież komórkę) przerzucić.

2. Ulubiony film?
Jest ich niezliczona ilość, bo ja kinomaniaczka jestem, ale na ten moment najbardziej lubię "Jak urodzić i nie zwariować" i "Gwiazd naszych wina". Dwa zupełnie inne, ale cudowne filmy. Polecam :)

3. Wymarzona praca?
Hmm... Zastanawiałam się czy "powiedzieć to na głos", ale co tam raz się żyje - sekretarka/asystentka :). Takiej pracy właśnie szukam. Trzymajcie kciuki!

4. Masz słabość do...?
Do czekolady, rosołu mojej mamy, ciasta cappucino i mojego męża :) w zdecydowanie innej kolejności :D

5. Twoje najpiękniejsze wspomnienie?
Dużo ich, ale naj naj to moment, w którym po raz pierwszy w życiu trzymałam w rękach moją córkę :)

6. Jaki masz patent na poprawę humoru?
Mąż, córka, dobra komedia i czekolada ^^

7. Wymień 3 rzeczy bez których nie potrafisz się obejść.
Telefon. Nie ma nic więcej. Tak się składa, że mieszkam daleko od mojej rodziny i przyjaciółki więc to jest mój jedyny kontakt z nimi. Gdyby chodziło jeszcze o ludzi to właśnie ich bym wymieniła.

8. Czego się najbardziej boisz?
Braku... rodziny, pewności siebie, szacunku, miłości i zdrowia. Reszta na świecie jest tylko dodatkiem.

9. Ulubiony miesiąc - uzasadnij swój wybór.
Czerwiec. Wtedy urodzili się ludzie, których kocham. Do tego zazwyczaj pogoda jest piękna i żyć się chce :D

10. Jak masz na drugie imię?
Maria, a mój mąż Józef :) się dobraliśmy...

11. Czego najbardziej nie lubisz robić?
Kłucić się. Gniewać też ;)

Moni dziękuję za pamięć, a wam za wspólną zabawę. Większość z blogowiczek (jest takie słowo?) została już nominowana, więc przekazuję pałeczkę dalej, wraz z pytaniami Moni. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, za plagiat ;)
Nominuję Zmagania z robótkami ręcznymi. Juska twoja kolej! :)

Trzymajcie się cieplutko!
Monia

15 gru 2014

Sweterek i tunika w pełnej krasie

Na waszych blogach już święta. Śnieżynki, bombki i inne Bożonarodzeniowe sprawy.
My dopiero w sobotę wieczorkiem wróciłyśmy do domu i to tylko na kilka dni, żeby koło piątku wyruszyć w drugi koniec Polski :)
Zawzięłam się dziś i wysprzątałam dom (choć pewnie jutro już nie będzie widać) ;). Razem z Malutką ubrałyśmy choinkę i już dumna stoi i się świeci ^^
Mimo tego jeszcze w świątecznym nastroju nie jestem. Świąteczna muzyka w radiu mi nie przeszkadza, ale... Nic... Nawet przedświąteczne zakupy nie zrobiły na mnie wrażenia :(
Sytuacja mam nadzieję niedługo się zmieni... Może kiedy się wezmę za robienie kapusty z grochem i grzybami, pierogów z kapustą i grzybami, czy sałatki. Może przy barszczyku i kompocie... Może w tym roku uda mi się samodzielnie przygotować karpia...

Z innej bajki : jakiś czas temu skończyłam niebieski sweterek i fioletową tunikę dla siostrzenic. Nigdy więcej nie robię na odległość. Zrobiłam szerokość jaką kazali i okazało się, że za szeroka wyszła... Chciałam pruć, ale właścicielka zażyczyła sobie kokardki. No to zrobiłam i nad szerokością udało się zapanować :) do tego nie będzie się wyciągać przy siedzeniu :)
Nie przedłużam tylko pokazuję.


Buziaki zakryte, bo rodzice sobie tego życzyli :) zdjęcia robione na szybkiego w scenerii iście naturalnej ^^ z rekwizytami w tle :)

Trzymajcie się cieplutko!
Monia :)

3 gru 2014

Mało robótkowo i mało czytelniczo, za to na wsi :]

Jesteśmy na wsi :)
Pięciogodzinna wyprawa pociągiem okazała się jak zawsze wyzwaniem logistycznym. Ogarnięcie 2,5-letniej córy, walizki, torby podręcznej i torebki to zadanie nie łatwe nawet dla mnie. Choć nie obyło się bez małego płaczu (spowodowanego strachem przed hałasem) podróż była dość przyjemna.
Wyzwanie logistyczne objęło również pakowanie, bo jak tu zapakować wszystko do walizki, która nijak się nie chce rozciągnąć? ;)
W efekcie zabrałam ze sobą tylko jedną robótkę - niebieski sweterek i teraz tłukę w kółko "prawe/lewe" itd.
Malutka w nowych "okolicznościach przyrody" czuje się jak u siebie w domu i już wszystkich pod swoje dyktando ustawia po kontach.
A ja cieszę się ze spacerów. Nawet w taką pogodę :] no i siedzę i dłubię. Odwiedziny się dopiero zaczęły, więc jest szansa na podgonienie niebieskiego. Bardzo mi się go przyjemnie dzierga. A jak wyjdzie nie tak, to w perspektywie czeka mnie prucie i ponowna przyjemność przerabiania tej milutkiej niteczki. :)
Ponieważ dzisiaj środa (jeszcze), to wspomnę o książce. Wspomnę tylko, że posuwa się powoli, ale systematycznie. Dzięki temu, że korzystam z czytnika, mogę poczytać przed snem, leżąc sobie już w łóżeczku. Gdyby nie to pewnie już bym nie czytała :), a na pewno nie tyle ;)
Książka ta sama co w poprzednich postach, czyli "S.E.K.R.E.T." L. Marie Adeline. Więcej napiszę jak skończę.

Zdjęć dziś brak, bo niebieski wygląda właściwie tak samo jak ostatnio. Przyrósł tylko o kilkanaście rzędów.
Za to fiolecik doczekał się przymierzenia. Prucie nie będzie potrzebne. Muszę tylko dorobić pewien drobiazg, pochować nitki i ubrać weń modelkę. Pocykam zdjęcia i wrzucę na pewno :] w następnym poście ;)

Na koniec dziękuję bardzo, bardzo, bardzo za życzenia zdrowia dla Malutkiej. Przyniosły skutek, bo jest już ok.

Trzymajcie się cieplutko!

Monia

26 lis 2014

3 odcienie niebieskiego w paskudnym świetle...

Mała znowu chora. W tamtym tygodniu 3-dniówka w tym kaszel z lekkim katarem. Nie znoszę kiedy ona choruje. Noce spędzone na podłodze koło niej, dzień bez spaceru długi jakiś, a i Malutka marudna bo przecież ona wcale "nie jest chola" i spacer jak psu miska się należy.
Jestem tak wybita z rytmu, że mimo ciągłego przebywania w domu, nie mogę się ogarnąć. Domu też, choć już dziś jest dużo lepiej. Zlew w końcu pusty, podłoga ogarnięta, prania w liczbie trzech zrobione (czwarte czeka zapakowane w worki w pralce). I tylko w pojemniku na pranie czekają rzeczy do prasowania, a na łóżku czekają liczne skarpetki i majtuśki do ogarnięcia w szuflady :)
Ostatnio często siedzę z drutami i dziergam misiowy projekt. Mało oryginalny i dosyć prosty, do tego z akrylu dla dzieci, który strasznie się ślizga po drutach, nie pozwala spokojnie dziergać i wymusza na mnie pilnowanie naciągnięcia nitki bo inaczej wychodzą dziury ;) prezent jednak z niego będzie fajny. Do stycznia się wyrobię ^^.
Granatowy powoli też nabiera kształtów, a nawet niebieski wraca do łask i przybyło mu kilka rzędów (chyba jednak nie będę pruła).
Tylko to pranie patrzy na mnie spode łba i krzyczy, że czas trafić pod żelazko ;)
No to druty na bok. Książka, choć rzadko otwierana też. I do dzieła :)
Acha! Książka to S.E.K.R.E.T. - L. Marie Adeline. Klimat rodem z 50 twarzy Greya... Już mi się podoba choć za mną dopiero 1/3 ;)
To wróćmy do prasowania. Ma ktoś ochotę pomóc? Została kupka po lewej... no i to co na suszarce ;)

12 lis 2014

Masakra jakaś...

Dzisiejszy dzień o ile dosyć przyjemny, zakońcżył się masakrycznie. Żeby było śmieszniej noc przede mną pewnie równie urocza... Malutka w ferworze zabawy postanowiła nadciągnąć sobie ścięgna. Na szczęście nic takiego, ale bez strachu, nerwów, płaczu i wizyty na pogotowiu się nie obyło. Personel miły jak nigdy. Aż się zdziwiłam. Pozytywnie z resztą :)
A zdążyliśmy wrócić do domu.
Wyjazd dosyć przyjemny, a co najważniejsze owocny. Fiolecik na wykończeniu :) kilka centymetrów w dół i rękawki krótkie zostały do zrobienia. Aż mnie ciągnie...
Szkoda tylko, że ciągnie też do granatowego bo dokupiłam moteczki i mogę kontynuować pracę :) już się za niego wzięłam ;) nie mogłam się doczekać.
No i jeszcze dzieki uprzejmości Moniki z Creative Paruparo dostałam w łapki moteczki na kocyk, do którego wypróbowałam już próbkę i teraz muszę tylko nowe druty kupić bo te co mam są tak wyślizgane, że włóczka mi po nich jeżdzi i się wyciągają oczka... Już widzę, że to raczej nie będzie robótka od niechcenia, bo chciałabym żeby misie były misiami :)
No i na koniec mój ciągnący się od wakacji niebieski... Siedzę i siedzę, myślę i myślę i zostanie on chyba spróty... Jakoś nie do końca mnie przekonuje, więc zobaczymy...

Książkowo (skoro dziś środa, a jak środa to z Maknetą) na tapecie S.E.K.R.E.T. L. Marie Adeline. Ciekawie się zaczyna. Mam za sobą tylko kilkanaście stron, ale widzę już, że będę kontynuować :) książka z poprzedniego posta jakoś do mnie nie przemówiła więc poszła w niebyt cybernetyczny :)
Och... Chyba na dziś to już się położę. Cała sytuacja wywołała u mnie masakryczny ból głowy więc was odwiedzę na spokojnie jutro :)
Pozdrawiam was cieplutko!
Moninia

29 paź 2014

Weekend blisko :D

Jedną nogą jestem już w samochodzie i jadę daaalekoo na przedłużony weekendzik do Gorzówka :D
W głowie pakowanie na prawie 2 tygodnie. A jedno oko zerka w stronę robótek. Zamierzam je ze sobą zabrać, nie znaczy to jednak, że łudzę się, że przybiorą na ilości ;)

Fiolecik posunął się o kilkanaście rzędów. Tylko i aż. Cały weekend się nad nim pastwiłam. Trzy razy prułam i dopiero za czwartym podejściem, kiedy już wzorek wyczaiłam sama poszło z górki. W poniedziałek zaczęłam znowu prawe z uśmiechem zadowolenia na ustach :D

Niebieski jak ostatnio zawsze posunął się kilka rzędów. Nie to żebym nie miała ochoty przerabiać, ale z okazji robienia czapki musiałam pozbawić go obecnych drutów :]

No i dochodzimy do czapki, którą prułam już cztery razy... Masakra normalnie ;( Na szczęście nabiera już kształtów... bo najpierw była duuużo za duża, potem za mała, a potem spadły mi dwa oczka i poleciały do ostatniej nitki. Na koniec odkryłam błąd i kolejny raz kilka rzędów (na szczęście już nie całość) poleciało... Teraz jak się do niej porządnie przysiądę to już będzie ok :D

W między czasie dorobiłam się kilku własnoręcznie robionych markerów :] może nie wyglądają jak ze sklepu, ale spełniają swoją funkcję :D pojedyncze kolczyki (ze zgubionych lub uszkodzonych) się skończyły, a nitek nie znoszę, więc coś trzeba było zrobić :)

Skoro środa to oczywiście Wspólne czytanie i dzierganie z Maknetą.
W czytaniu u mnie nie za dobrze. Przeczytałam kilka stron "Córki opiekuna wspomnień" Kim Edwards. Nic na razie nie mogę powiedzieć. Nie po drodze mi teraz jakoś z czytaniem... rzeczywiście chyba muszę odpocząć :D może poszukać jakiegoś niezobowiązującego audiobooka...

Na koniec polecam taką muzyczkę :) bardzo rozweselająca na już ponure i ciemne popołudnia :)




Pozdrawiam wszystkich zaglądających :)
Moninia

22 paź 2014

Już dawno...

Już dawno... nie przesiedziałam nad książką do 3 w nocy.
Już dawno... nie spędzałam każdej wolnej chwili na czytaniu.
Już dawno... los bohaterów nie był mi tak bliski, choć tak mało realny.
Trylogia "Niezgodna", którą niedawno skończyłam, zrobiła na mnie niezwykłe wrażenie. Naprawdę już dawno tak świetnie się nie bawiłam, pochłaniając losy bohaterów niemal jednym tchem. Jeszcze dwa dni chodziłam jak zaczarowana. Ciągnęło się to za mną. Zakończenie trochę mnie zdziwiło. Dla tych kilku dni zatopienia w książce i obgryzania paznokci warto!
Skończyłam i nic nie jest warte czytania. Zaczynałam już kilka książek, ale nie mam jakoś ochoty na nic. Znowu...

Na drutach to samo... Fioletowy ruszył na przód, ale muszę niestety spruć kawałek, bo jest za wąsko o kilka centymetrów.

Niebieski posuwa się powoli, ale systematycznie do przodu. Przyjemnie jest mieć na drutach coś przy czym nie muszę myśleć co robię ;)

Dziś środa. U Maknety Wspólne czytanie i dzierganie.
Czas mija tak szybko... Dopiero środa, a już środa... A to już 30 raz w mojej krainie gości WDiC... Kto by pomyślał.... Dopiero co zaczynałam się uczyć machać drutami, a już prawe, lewe, 2 prawe razem, narzut... Hehehehe... Pierwszy wzorek ażurowy z prawdziwego zdarzenia za mną :) na fioletowym pojawiły się kwiatki... i znikły ;) może pojawi się coś nowego :)
Pozdrawiam was wszystkich :*
Moninia